
Jak oznaczyć łowisko markerem. Poradnik Karpmax.
2024-02-19
Panie, tu nie ma ryb!? Karpiowanie na czas
2024-02-19Jak nie łowić leszczy, a karpie. Poradnik Karpmax

Branie budzi mnie w środku nocy. Lekko pojechało na prawym kiju, który był wywieziony na dystans 250 m. Podnoszę wędkę i specjalnie nic nie czuję. Czyżby spinka? Wolno, zniechęcony i zaspany, zwijam zestaw. Tuż pod brzegiem widzę jednak „białą łopatę”! W tym tekście poradzę Wam jak nie łowić leszczy, gdy zasadzamy się na karpia.
Wiele razy łowiąc na dużych odległościach, holowałem leszcze i inną drobnicę. Naprawdę jest to irytujące, kiedy muszę wywieźć zestaw ponad 200 metrów w środku nocy, gdyż uczepił się leszczyk. Musiałem coś z tym zrobić. Zacząłem zatem kombinować z przynętami i sprawdzać, które choćby trochę pomogą wyeliminować brania niepożądanej drobnicy. Jednak sama przynęta nie wystarczy. Odpowiednio dobrana zanęta także ma wpływ na to, jakie ryby zechcą wejść w łowisko. Wyeliminowanie wszystkich ryb, których nie chcę łowić, po prostu nie jest możliwe. Jednak odpowiednią przynętą i zanętą jestem w stanie ograniczyć brania drobnicy do minimum.
Nęcenie – czego unikać?
Pamiętam jedno z pierwszych wypraw nad pewne francuskie jezioro. Kiedy podszedł do nas miejscowy, w kółko powtarzał: no pellets. Okazało się, że jezioro obfituje w masę dużych leszczy, a sypnięcie pelletem skazuje nas na stada tych żarłocznych ryb, które potem tak szybko się stamtąd nie wyniosą. Dlatego podstawa to nie ściągać w swoją miejscówkę leszczy. Pomogło mi to później na kilku francuskich wodach, jak Cassien czy, gdzie populacja leszczy jest ogromna. Podobne doświadczenia mam także na rodzimych wodach, zarówno jeziorach, jak i zaporówkach. Ile razy postanowiłem zasypać pelletem, tyle razy tego żałowałem. Leszcze do pelletu ciągną jak magnes. Podobnie ma się sprawa z kukurydzą i innymi ziarnami. Mam więc odpowiedź, z jakiej zanęty rezygnuję na starcie, aby ograniczyć białą rybę w łowisku.

Czym nęcić karpie by nie ściągnąć w łowisko leszczy?
W łowiskach obfitujących w leszcze i inną drobnicę nęcę głównie kulkami proteinowymi grubszego kalibru. Stosuję tutaj kule od średnicy minimalnej 20 mm, często wchodząc w zakres 25 mm, a w wyjątkowych sytuacjach nawet 28–30 mm. Choć wolę sypnąć zawsze mniejszym kalibrem 20–25 mm, a skupić się bardziej na przynęcie, bo przecież od niej zależy, jaka ryba połknie haczyk. Jednak nie zawsze sypię samymi dużymi kulkami. Często mieszam kulki wraz z ugotowanym lub preparowanym orzechem tygrysim grubego kalibru z serii XXL lub Gigant, które mają średnicę 20–30 mm. To naprawdę dobry wybór i urozmaicenie zanęty. Wychodzi też taniej, bo nie ukrywam, że w dużych wodach lub tych pełnych drobnicy, zanęta znika w oczach i muszę naprawdę sporo sypać. Daję najczęściej proporcje 50% kulek i 50% orzecha. A jeśli ilość zanęty dziennie waha się w granicach 10–15 kg, to naprawdę jest to o wiele tańszy sposób nęcenia.

Jak nęcić karpie by nie złowić leszcza?
Sposób nęcenia trzeba dopasować do wody. W rzekach, gdzie pełno jest kleni, w zasadzie jest bez znaczenia czy sypniemy 20 mm, czy 25 mm, bo te ryby pożrą wszystko. Przemawia jednak bardziej do mnie sypanie grubszym kalibrem – 25 mm. Powód jest prosty. W rzece mam do czynienia z nurtem, zatem większa kulka szybciej opadnie na dno i będzie w stanie dłużej się na nim utrzymać.
W wodach stojących bardzo często nęcę mniejszymi kulkami 20 mm z dodatkiem orzecha tygrysiego. Dzięki temu, moich kulek zanętowych będzie więcej na dnie, niż gdybym wybrał większą średnicę. Sprawdza się to, jeśli chcę mieć zasypany większy obszar łowiska i chcę, aby karpie szukały kulek w większych odstępach od siebie. Nie przepłoszy ich to w przypadku brania. Kiedy jednak skupiam się na mniejszym obszarze nęcenia, np., kiedy mam pod wodą ciekawy dołek lub inną konkretną miejscówkę, wsypuję 2–3 garście kulek 25 mm. Na włos zakładam wówczas pojedynczą kulkę 20 mm lub bałwanka. Świetnie się to sprawdza, bo karpie, jedząc duże kule zanętowe 25 mm, potrzebują więcej siły na ich zassanie. Natomiast, kiedy trafią na moją mniejszą przynętę (np. 20 mm lub bałwanka 20 + 15 mm) szybko i z łatwością ją pożerają i taka taktyka sprawia, że mam znacznie więcej brań.

Jakiej wielkości przynętę stosować na karpia by nie złowić leszcza
Co na włos? Przede wszystkim grubo. Leszcze rzadko zasysają kulki 2 × 20 mm lub 25 mm z choćby dumbellsem pływającym lub kulką 18 mm. Kombinacji jest zawsze naprawdę sporo. Czasem zakładam dużego bałwana z kulek 20 mm + 18 mm, ale znów lżejsza przynęta szybciej kusi do brania drobnicę. Dlatego lepszym wyborem jest 25 mm z lekkim dodatkiem, jak dumbells pop-up 15 mm. To dość duża i ciężka przynęta, na którą rzadko kiedy reagują leszcze. Świetnym wyborem jest zestaw z tonących kulek 4D 2 × 20 mm i koniecznie z dłuższym włosem, ok. 2 cm luzu. To jedna z moich ulubionych kombinacji, zwłaszcza jak moje zestawy leżą dość daleko od brzegu. Czasem posuwam się dalej i zakładam 2 × 25 mm, ale jest to naprawdę rzadki widok, jednak czasem jedyny i konieczny. Nie ma co się bać o zassanie takiej przynęty przez karpia. Poluję przecież na duże i nie pokłute ryby, które naprawdę dobrze zapinają się nawet na duże przynęty.

Mam jeszcze jeden patent – jeśli chcę założyć dużą kulkę 25 mm, ale nie chcę, żeby była tak ciężka, wiercę otwór w kulce i wypycham ją korkiem lub pływającym dumbellsem. Dzięki takiemu zabiegowi mam dużą przynętę, ale lżejszą niż kulki zanętowe. Ryby bardzo dobrze reagują na neutralnie zbalansowane przynęty i dlatego jest to świetny patent na te ostrożniejsze osobniki.
Czy wielkość przynęty ma znaczenie?
Pamiętam doskonale kilka zasiadek w wodach z dużą ilością leszczy. Szczególnie jedna zapadła mi w pamięci. Łowiłem prawie 200 metrów pod przeciwległym brzegiem. Miałem regularne brania ryb 8–11 kg, ale też często łowiłem leszcze. Szybka zmiana taktyki nęcenia i zmiana przynęty znacznie poprawiła moje wyniki. Sypałem kulkami 20 mm, a na włos zakładałem kulkę 25 mm z białym dumbellsem pływającym. Ta zmiana była strzałem w dziesiątkę. Od razu skończyły się brania leszczy, a w łowisko zaczęły wchodzić coraz grubsze ryby. Miałem regularne brania 1–2 na dobę. Jak na wodę PZW to naprawdę świetny wynik. Zaczęły mi brać ryby w przedziale 12–19 kg. Mniejsze nie chciały już brać. Jakby przeszkadzała im wielkość przynęty. Nawet przykład ostatniej jesieni, gdzie łowiłem na duże bałwanki 20 mm + 15 mm. Woda obfituje w masę ryb 6–8 kg, a mimo to nie złowiłem mniejszej ryby jak 11 kg.
Zatem mogę śmiało powiedzieć, że przynęta, jak i cała strategia nęcenia, ma ogromne znaczenie w tym, jakie ryby będziemy łowić. Owszem, czasem są wyjątki od reguły, ale mimo to polecam używanie kulek grubego kalibru, bo naprawdę może to nam przynieść upragnioną zdobycz.
Autor: Paweł Szewc






