
Jezioro Wygonin
2024-02-18
Jak nie łowić leszczy, a karpie. Poradnik Karpmax
2024-02-19Jak oznaczyć łowisko markerem. Poradnik Karpmax.

Markerowanie to temat rzeka. Czym ono jest, jakie rodzaje markerów karpiowych możemy spotkać na rynku, jak przy pomocy markera oznaczyć łowisko i dlaczego to także element sondowania dna, który zwiększy nam szansę na branie karpia?
Markerowanie pochodzi od angielskiego słowa „mark” lub po prostu „marker”, czyli znacznik. Warto jednak zaznaczyć, że wędkarstwo karpiowe wcale nie było pierwsze w tym względzie. Wiele lat wcześniej łowiący po prostu na grunt używali sposobów oznaczania dobrych miejsc. Pamiętam jak dawno temu, mój znajomy, łowiąc w rzece wieszał kawałek małej wstążeczki na drugim brzegu, aby oznaczyć bankowe miejsce na największe szczupaki. Takie były pierwsze sposoby na zaznaczanie najlepszych miejsc. Stosuje się je najczęściej w trudnych technicznie łowiskach oraz dużych zbiornikach. Nie jest to jednak regułą. Markery z powodzeniem można stosować na każdej wodzie, której regulamin tego wyraźnie nie zabrania. Jeszcze kilka, czy kilkanaście lat temu używano zwykłych butelek po wodzie ze sznurkiem i ciężarkiem do oznaczania łowisk. Było to jednak niepraktyczne, nieekologiczne, i co najważniejsze, przez to, że koszty wykonania takiego markera były bardzo niskie, to wędkarze po zakończonym wędkowaniu po prostu pozostawiali je w wodzie, co po sezonie robiło z łowiska wielkie śmietnisko.
Wędkarstwo karpiowe przejęło od innych rodzajów wędkarstwa pewne patenty i je udoskonaliło. Możemy to zauważyć w wielu rodzajach sprzętu, jaki mamy w swoim arsenale nad wodą. Pisząc ten artykuł, długo zastanawiałem się, jaki podział markerowania przyjąć. Postanowiłem podzielić markery na dwie grupy: stawiane ze środka pływającego oraz z brzegu.
Marker karpiowy typu H
Oznaczenie sektora, w którym łowimy, czy też dogodnych miejsc ze środka pływającego polega na postawieniu bojki typu H lub markera tyczkowego w miejscu już wcześniej przez nas wysondowanym, które uważamy za najlepsze do połowu cyprinusów. Boje w kształcie litery H to nic innego jak wyporna, o płaskim kształcie boja wraz ze sznurkiem oraz ciężarkiem. Ogromną zaletą tego typu oznaczania łowiska jest to, w jaki sposób nasza bojka zachowuje się po rzuceniu do wody. Nawinięty wcześniej sznurek z ciężarkiem rozwija się tylko do takiej głębokości, na jakiej chcemy postawić marker, co daje pewność, że w wodzie nie będzie zbędnego odcinka sznurka. Kształt bojek H przez wielu producentów jest zachowany, lecz na rynku możemy znaleźć boje w wielu rozmiarach i wypornościach, dzięki czemu możemy dostosować je do warunków panujących na łowisku. Niestety, tego typu oznaczanie łowiska ma pewien minus. Od boi, która jest na powierzchni, do dna i przymocowanego ciężarka biegnie linka, w którą może się wplątać żyłka z zestawu podczas nagłego odjazdu karpia. Może to spowodować utratę ryby, a co najgorsze jej skaleczenie.

Marker karpiowy typu tyczka
Alternatywnym rozwiązaniem i coraz bardziej popularnym sposobem oznaczania łowiska są tyczki stacjonarne. Są to kilku-, a nawet kilkunastosegmentowe tyczki, najczęściej w metrowych odcinkach, zakończone u góry odblaskowymi elementami, a na dole odpowiednio dobranym ciężarkiem. Przez kilka lat używałem tyczki wykonanej w domowym zaciszu przez mojego kolegę po kiju, lecz po dłuższym używaniu zauważyłem jej kilka niedoskonałości. Często nabierała wody i tonęła lub po kilku dniach w wodzie nie można było rozłączyć zakleszczonych w sobie segmentów. Od jakiegoś czasu zacząłem używać tyczek firmowych.

Główną różnicą między tyczką robioną w domu, a tyczką firmową była jakość produktu oraz sposób łączenia, który opierał się w pierwszym przypadku na mocnym wcisku jednego segmentu w drugi, a w drugim na zatrzaskowych pinach. Zatrzaski pozwalają na szybką regulację tyczek nawet po wypłynięciu na wodę. Po wysondowaniu odpowiedniego miejsca środkiem pływającym, pontonem lub łodzią, możemy dostosować nasz marker do odpowiedniej głębokości w kilka sekund, co pozwala na stawianie tyczek nawet na głębokość przekraczającą 10 m. Markery, których teraz używam są zapakowane w starannie wykonane pokrowce, więc liczba segmentów nie ma znaczenia, a wszystko jest uporządkowane. Coraz większa liczba osób skłania się do użytkowania markerów tyczkowych, ponieważ w trakcie holu ryby, kiedy przechodzi po nich żyłka, kładą się, a po zejściu żyłki z powrotem podnoszą się do pierwotnej pozycji. Dzięki temu nie stracimy ryby, co ma niewątpliwie ogromne znaczenie.

Markery świecące
Jeśli chodzi o markery święcące, jest to ciekawy pomysł na długie zasiadki, kiedy wielokrotnie nocą musimy wypływać po ryby. Widać je ze znacznych odległości, co jest niewątpliwym plusem. Niektórzy karpiarze twierdzą, że światło, które emitują odstrasza karpie od naszego oznaczonego miejsca, jednak moim zdaniem to kolejny mit. Jedną z wad markerów, które mają zamontowane w sobie źródło światła jest obowiązek posiadania przy sobie zapasu baterii. Pomimo, że nie mają one wysokiego poboru energii, to kolejny wydatek na zapasy baterii w torbie to niewątpliwy minus. Alternatywną opcją są markery z odblaskowymi taśmami w górnej części markera. Jest to świetne rozwiązanie. Jeden „strzał” z czołówki, nawet z dalszej odległości i już wiemy, gdzie wywieźć kolejny zestaw lub donęcić po złowionej rybie. Uniwersalne, proste a jakże skutecznie rozwiązanie.

Markerowanie z brzegu
Wielu karpiarzy za markerowanie, co nie jest błędne, przyjmuje również pewien sposób sondowania / oznaczania zbiornika z brzegu. Jest to klasyczny sposób, stosowany w wędkarstwie karpiowym od blisko 50 lat. Używam tego rodzaju markerów wyłącznie na wodach, w których nie da się umieścić ani bojki H, ani markera tyczkowego – mam więc na myśli wody rzutowe. Jest to sposób na jednoczesne sondowanie i oznaczenie łowiska. Na cały system składa się specjalny spławik wypornościowy, klasyczny ciężarek lub ciężarek do sondowania dna oraz wyporna pianka, która pozwala na łatwiejsze wynurzanie się spławika z dna. Całego procesu sondowania tą metodą nie będę w tym artykule opisywał, zajęłoby to kolejnych kilka stron. Skupię się na tym, jak tego typu marker pomoże w oznaczaniu łowiska. Przypuśćmy, że na odległości 60 m od brzegu znaleźliśmy interesujące wypłycenie, na które chcielibyśmy regularnie zarzucać zestaw oraz nęcić rakietą.
Poza systemem, o którym wspomniałem wyżej, będziemy potrzebowali dodatkową wędkę, najlepiej specjalnie do tego przeznaczoną. Wędzisko musi być bardziej wytrzymałe niż klasyczne wędki. Wędki do markerowania zazwyczaj mają krzywą ugięcia od 4 do 5,5 lbs (zazwyczaj w zupełności wystarczą krzywe ugięcia 3,35 – 3,5 lbs). Po zamontowaniu całego zestawu, zarzucamy w miejsce wcześniej przez nas wysondowane, a następnie klipsujemy żyłkę lub plecionkę na kołowrotka. Teraz, gdy mamy marker unoszący się stabilnie na wodzie, w wytypowanym miejscu możemy spokojnie zarzucać zestawy lub nęcić rakietą w okolice widocznego miejsca. Kiedy chcemy ukryć marker, po prostu zwijamy go, aż poczujemy opór a to oznacza, że nasz spławik-marker dodarł do dna i jest przy ciężarku. Wędkę możemy odłożyć do wody i bez problemu łowić cały czas, a gdy potrzebujemy, aby nasz marker wskazał miejsce, gdzie poprzednio łowiliśmy, to po prostu wypuszczamy żyłkę z kołowrotka na otwartym kabłąku, a po chwili nasz marker wypłynie na powierzchnię. Możemy również, po zaklipsowaniu żyłki na szpuli kołowrotka, za każdym razem zwijać zestaw i zarzucać od nowa wraz z markerem. Taki sposób również jest efektywny i pozwala nam ograniczyć do zera splątania podczas holu ryby. Jest to bardzo skuteczny sposób podczas zawodów, jeśli regulamin nie zabrania jej stosowania.

Rodzaje markerów spławikowych
Są różne rodzaje markerów spławikowych. Używać można markerów smuklejszych, aby szybciej wychodziły spomiędzy roślinności, ale także dużych, świecących bojek, aby były jak najbardziej widoczne w wodzie. Podczas swoich zasiadek używam te najbardziej klasyczne, o kształcie „parówek” ze zmiennymi lotkami. Najpopularniejszymi kolorami produkowanych lotek są: żółty, pomarańczowy oraz czerwony. Spotkałem się też z lotkami zielonymi oraz niebieskimi. Lotki poprawiają osiągane odległości podczas zarzucania, a ich kolor ma wpływ na widoczność markera w wodzie. Jesienią i wczesną wiosną, kiedy słońca jest niewiele, używam lotek w jaskrawych kolorach, a w letnich okresach, gdy dzień jest dłuższy i słońce na niebie jest znacznie dłużej, wtedy kolor lotki nie jest aż tak istotny, ponieważ marker widać z bardzo daleka.

Temat markerów jest bardzo obszerny, a informacje, które zawarłem w tym artykule to tylko szczyt góry lodowej. Jeśli nie macie odpowiednich funduszy to warto podjąć się wykonania markerów własnoręcznie. Jednakże niski koszt zakupu markerów prosto od producentów, którzy w tym się specjalizują, pozwala nabyć je za naprawdę nieduże pieniądze. Jednym bardziej sprawdzą się markery tyczkowe, innym bojki typu H przypadną bardziej do gustu. Natomiast fani metody rzutowej nie wyobrażają sobie wyjazdu nad wodę bez markerów spławikowych. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Autor: Maciej Choroszewski






