
Worek, mata, podbierak karpiowy – niezbędnik karpiarza
2024-02-12
Żyłka czy plecionka, co jest bezpieczniejsze dla karpi? Poradnik Karpmax
2024-02-12Jak łowić karpie w mieście? Poradnik Karpmax

Łowienie karpi w mieście jest zarówno specyficzne, jak i kontrowersyjne. Bo jak pogodzić sport, który w teorii jest kwintesencją spokoju i cierpliwości z hałasem oraz masą ludzi i miejską codziennością?
Dla każdego jest ono zupełnie inne. Dla mnie jest to Warszawa, czyli miejsce, w którym się urodziłem, a moja rodzina mieszkała tu od pokoleń. Śródmieście było mi najbliższe, a co za tym idzie Wisła i jej okolice, które budziły we mnie duży respekt. Jednak to nie one ukształtowały mnie karpiowo, bo dla mnie Wisła to kiedyś głównie certy i brzany. Głęboko wierzę w to, że większość z nas, mieszczuchów, ma w swojej okolicy jakieś wody, które kryją w sobie karpiowe skarby. Często, wybierając się nad takie wody, słyszałem zdania: „Panie, tu nie ma ryb” albo „Panie, oni tam wszystko zjedli”. Owszem, w wielu przypadkach może tak być, jednak za każdym razem wolałem przekonać się o tym osobiście.
Jak przygotować się do łowienia w mieście?
Za każdą taką miejską przygodą stoi bagaż. Wielu „znawców” zaraz by się wypowiedziało, czego to nie potrzeba, albo jak należy się przygotować do takiego łowienia. Powiem wam najprościej, jak się tylko da: zabierzecie się ze wszystkim naraz. Skrócone wędki stanowią podstawę, która wystarcza do łowienia parkowego oraz rzucania na odległość nawet 100 m. Specjalny pokrowiec i składany podbierak gwarantują zabranie wszystkiego na ramię. Warto mieć plecak, który daje możliwość podpięcia maty oraz fotela, co w rezultacie daje wszystko, co jest potrzebne na zasiadkę. Nie muszę zabierać całej masy sprzętu, a jeśli w grę wchodzi nocka to, musicie mi uwierzyć, samo łóżko to już najmniejszy problem. Obecnie można zaopatrzyć się w wyrka ważące dosłownie kilka kilogramów. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bardzo często widzę samochody zapakowane po dach rzeczami, które niekiedy nie są nawet używane. Nie twórzcie dodatkowych problemów i odchudzajcie swoje łowienie w każdy możliwy sposób. Spróbujcie raz, a przekonacie się sami, jak prosto można to wszystko zmienić.

O jakiej porze łowić karpie?
To nawet nie nocki, a dosłownie „strzały” i sesje kilkugodzinne. Jak do tego doszedłem? Zapewne tak jak i wy, następnego dnia musiałem być w pracy. Wieczorem musiałem zająć się pracą przy komputerze itd. Sami wiecie, jak to działa. Ale miałem na tyle samozaparcia, aby wstać wcześnie rano. Swoją drogą tylko karpie mnie do tego zmuszają i daję radę. Za każdym razem, kiedy przyszło mi łowić w mieście i robić tam nocki, brania miałem w godzinach 2–5 nad ranem. Zacząłem się zastanawiać, jaki sens jest łowić w ciągu dnia bądź wieczorem, kiedy nie przynosiło to żadnego efektu? A moje szanse były najmniejsze. Dlatego szybkie kilkugodzinne „strzały” w najbardziej aktywnych godzinach stały się moją codziennością i wiecie co? To było lepsze niż strzał w dziesiątkę, ponieważ wtedy mogłem odwiedzić więcej miejsc i spędzać więcej czasu nad wodą.
W jakich miejscach szukać karpi?
Najczęściej wybieram charakterystyczne miejsca z wyspami bądź miejscami, gdzie po prostu je widać. Nie poświęcam wybitnie wiele czasu na nęcenie, ponieważ bardzo często są to małe parkowe wody, gdzie namierzenie ryb to kwestia dobrej obserwacji. Oczywiście nie przyjdzie to od razu, ale z biegiem czasu wasza wyobraźnia będzie pracowała inaczej i znajdziecie odpowiedzi na wiele pytań właśnie w praktyce.

Rzut to podstawa
Nie zapominajcie, że łódka zdalna czy ponton to kolejny bagaż, a nawet i często zabroniony środek na wielu miejskich wodach. Dlatego pozostaje wędkarstwo rzutowe. Osobiście moja ulubiona forma łowienia i w niej spełniam się w każdym, nawet najmniejszym stopniu. Dzięki takiemu łowieniu możecie szybciej obławiać i sprawdzać potencjalne miejscówki, co daje większe możliwości, a w rezultacie złowienie więcej i może nawet większych ryb. Zestaw, na który łowię to typowy przypon kombinowany ze sztywnymi wstawkami, dzięki którym mam pewność, że mój zestaw nie ulegnie splątaniu. Slip D albo typowy D na końcu pięknie zamyka całość. Najbardziej uniwersalną przynętą będzie coś neutralnie wypornego, ponieważ często parkowe łowienie to zbiorniki zamulone z różnym ustrojstwem na dnie. Musicie to pokonać, nie tylko namierzając twardsze miejsca, ponieważ ryby bardzo często nie zwracają na to uwagi i żerują w mule. Dostosuj się i szukaj nowych miejsc, a w końcu znajdziesz!

Bezpieczeństwo nad wodą
Za każdym razem jest to podstawa, i jak to często w mieście, po prostu bywa różnie. Nie zapominajcie, aby wszystkie rzeczy mieć w zasięgu wzroku oraz w kieszeni. Gaz pieprzowy albo sprężone powietrze, które nie służą obronie przed ludźmi, ale w głównej mierze przed zwierzęta. Oczywiście może się to nigdy nie wydarzyć, ale lepiej jest mieć takie akcesoria przy sobie, niż później żałować. Pamiętam, jak kiedyś robiłem nocki na jednym z warszawskich jeziorek parkowych. Po przebudzeniu zobaczyłem starszego człowieka, który stał w odległości metra i patrzył się na mnie, nic nie mówiąc. Było to dziwne, a nawet bardzo dziwne. Ale tak to już bywa, łowiąc w takich miejscach. Zdarzały mi się akcje, kiedy ktoś rzucał w moją stronę butelką czy kamieniem, ale to już typowy margines społeczny, bez wyobraźni. W takim kraju żyjemy i należy o tym pamiętać.
Wracając do początku tego tekstu, czyli kontrowersji na temat wypoczynku i łowienia powiem tak: nie jeżdżę w takie miejsca, aby wypocząć, ponieważ rzadko mi się zdarza, aby wypoczywać po normalnej zasiadce, a już tym bardziej po tej miejskiej, gdzie niekiedy trzeba przemierzyć kilometry z taczką i mieścić się w trudnych technicznie miejscach. Wciągnąłem się w klimat i poczucie czegoś nowego. Ile razy można jeździć w to samo miejsce i być „mistrzem jednej wody”, a już co gorsza „jednego stanowiska”. Nie zrozumcie mnie źle, ale lubię się rozwijać i stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej, bo stanie w miejscu to cofanie. Zdecydowanie tak!
Masz kilka wolnych godzin? Masz możliwość spędzenia szybkiej nocki nad wodą? Nie zastanawiaj się, tylko spakuj najpotrzebniejsze rzeczy i ruszaj po nową miejską przygodę. Polecam!
Autor: Adrian Modzelewski










