
Wędkarstwo karpiowe w Polsce – podróż w przeszłość
2024-12-04
Fox Carp Fight 9: Piotr Bytom kontra Paweł Hołdyński
2024-12-11Zimowe łowienie karpi na method feeder

Zimowe łowienie karpi na method feeder wcale nie są trudne! Mamy kilka wskazówek, które zwiększą wasze szanse na branie. Wystarczy wszystko rzetelnie zaplanować.
Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani wędkarze
To powiedzenie pasuje tutaj jak ulał. Największym wrogiem wędkarza jest zimno. Pamiętajcie o ciepłej, chroniącej przed wiatrem i deszczem odzieży. Najlepiej sprawdzą się zimowe kombinezony, przystosowane do łowienia na lodzie lub na morzu. Stroje są lekkie, nie ograniczają mocno ruchów a przy tym doskonale trzymają ciepło. Idealne będą kostiumy dwuczęściowe. Jeśli temperatura wzrośnie będziecie mieć możliwość zdjęcia kurtki. Widywaliśmy już źle ubranych, którzy po godzinie stania przy wędkach uzbrojeni tylko w polarek lub jesienny skafander wracali do domu przemoknięci i zmarznięci. Wolimy, abyście wrócili do domu z karpiem na koncie, a nie z anginą, a w najlepszym przypadku przeziębieniem.

Przydatnym gadżetem jest także termos. Nic tak nie rozgrzewa organizmu jak gorąca herbata z sokiem malinowym. Ameryki tu nie odkryjemy, ale zdarzało nam się już widywać wędkarzy z puszką zimnego napoju procentowego, którzy pozornie w ten sposób próbowali rozgrzać swój organizm. My radzimy z „bąbelków” jednak zrezygnować.
To wszystko jest bardzo oczywiste, ale na zimne karpie należy się odpowiednio przygotować, bo godziny szykowania sprzętu, wybierania pelletów, kulek w garażu mogą pójść na marne, jeśli po chwili na łowisku wymiękniemy, bo nie chciało nam się zadbać o odpowiednie ubranie, termos z herbatą, czy jednorazowego grilla, którego szybko możemy rozpalić i zjeść coś ciepłego. Dla karpiarzy to normalka na długich zasiadkach, ale methodziarze czasem bagatelizują dodatkowe wyposażenie.

Ostatnie słoneczne spławy
Zimowe łowienie karpi na method feeder jest bardzo krótkie. Zazwyczaj nad wodą jesteśmy trzy, góra cztery godziny. O ile latem ranne pory są lepsze, zimą radzimy się wyspać i nad wodę ruszyć koło południa. Nie powinniśmy mieć raczej obaw, że najlepsze miejsca będą zajęte. Koło godzin obiadowych, słońce, o ile dzień nie jest pochmurny, jest najwyżej, z czego korzystają ciepłolubne karpie. Ta zasada sprawdza się zawsze. Latem, gdy słońca jest pod dostatkiem, szukamy karpi w zacienionych dołach, gdzie ryby szukają lepiej natlenionej i chłodniejszej wody. Zimą szukamy płycizn i obserwujemy wodę. Czasem karpie pięknie się spławiają i za nic nie chcą wziąć, ale bywa i tak, że ostatnie promienie słońca sprawią, że zejdą do dna po nasze smakołyki. Te krótkie momenty żerowania najlepiej po prostu wykorzystać i być wtedy na łowisku.
Dowiedz się jak łowić na method feeder w dzikich wodach – przeczytaj poradnik
Miejsce ma znaczenie
W największe chłody, gdy już na ciepło słoneczne liczyć nie można, ryby udają się na zimowiska. Obojętnie, czy to zbiornik komercyjny, czy związkowy. Na pewno występują w nim miejsca do zimowania ryb. Zazwyczaj są to najgłębsze doły występujące w danym akwenie, okolice wodnych upustów, zaciszne, osłonięte od wiatru zatoki, a w zbiornikach przepływowych zagłębienia rynnowe, które de facto są dobre do łowienia cały rok. Warto poświęcić dłuższą chwilę na obłowienie takich miejsc, ale jeśli temperatura w ciągu dnia podskoczy nawet o kilka stopni pamiętajcie też o przybrzeżnej strefie litoralu. Z ostatnich kąpieli słonecznych karpie chętnie korzystają i na krótko przypływają w płytsze strefy. Warto o tym pamiętać. Na zbiornikach komercyjnych w takich chwilach warto zarzucić zestaw w okolice trzcinowiska, płytszej grobli lub na skrajne wypłycenie. Ważne jest w tym wypadku pozbycie się zwyczajów z pełni sezonu, czyli zasiadania w przypadkowych miejscach i nęcenie łowiska w nadziei na karpie. Tu trzeba karpie znaleźć i podać im niewielką ilość towaru. Nawet najlepszy towar nie zagwarantuje nam brania w strefie, w której karpie wprawdzie goszczą latem, ale zimą nie zaglądają w ogóle.

Zimowy minimalizm i subtelność
Na wyprawę zabierzcie jedną wędkę, lekki mobilny fotel i trochę przynęt. Dzięki temu będziecie mieć trochę miejsca na wspomniane na początku wyposażenie dodatkowe. Jeśli chodzi o sprzęt to nie powinien być specjalnie toporny. Zimowe brania mogą różnić się od tych letnich bardzo mocno. Warto zmienić szczytówki w wędziskach na dość delikatne. Jedna uncja lub nawet 3/4 nie będzie przesadą. Preferowane wędziska o akcji parabolicznej lub zbliżonej, bo delikatne brania karpiowatych często przekładają się na to, że ryby są ledwo zacięte. Wtedy warto mieć sprzęt, który wybacza więcej błędów popełnianych chociażby z powodu zgrabiałych z zimna rąk i miękko pozwala holować zimowe ryby. To ważne, bo już późną jesienią zmniejszamy rozmiary haków o 1, 2 rozmiary. Czasem, aby skusić ryby do brania, wiążemy na przyponach mocne 16. To zdecydowanie za małe haczyki, jeśli mówimy o połowie karpi. Jeśli łowicie na zbiornikach komercyjnych, gdzie obowiązują haki bezzadziorowe, to powyższe rady dotyczące sprzętu są również dla was. Ważne są również mniejsze podajniki. Zimą nie nęcimy obficie, aby nie przekarmić ryb oraz żeby te nie nabrały podejrzeń dostając dużo, niedostępnego przecież o tej porze, aromatycznego pożywienia.

Koniec dyskoteki
Warto przypomnieć, że w chłodniejsze dni wszelkiej maści kolorowe, owocowe rarytasy i intensywne smaki mogą po prostu popsuć łowisko. Sprawdzone pellety to 2-mm ochotkowe i naturalne smaki sygnowane przez licznych producentów nazwą „premium”. Są to bazowe pellety, które mają na celu stworzenie podstawy pod mieszankę przeznaczoną dla danego gatunku. Takie niby „jałowe” pellety mają delikatną słodkawą nutę, co na zimę będzie jak znalazł. W niektórych przypadkach świetnie sprawdzi się robin red, halibut i wanilia. Radzimy nie przesadzać również z wielkością pelletu hakowego. Dwunastki i jeszcze większe kulki zwyczajnie lepiej zostawić na regale. Pellet ochotkowy i halibutowy wielkości 8 mm w zupełności wystarczy. Kolorowe dumbelsy i pop-upy, które w ciepłe miesiące robiły furorę, teraz rzadko kiedy się sprawdzą. Co prawda znamy łowiska, gdzie karpie reagują na jaskrawe przynęty nawet w najgorsze, listopadowe wichury, ale wyjątki potwierdzają regułę. Częściej łowiliśmy je na twarde pellety z dziurką w naturalnych barwach i aromatach.
W zimnych miesiącach często warto porzucić pellety zanętowe na rzecz zanęt. Te lepiej smużą i mniej sycą ryby. Warto mieć oba warianty nad wodą. Można tworzyć również bezpieczne miksy. Zdarza się, że zanętę zubożamy ziemią i delikatnie doklejamy, aby nie przesadzić z kaloriami w wodzie.
Autorzy: Marcin Cieślak i Tomek Sikorski






