
Fotografia karpiowa – jak robić to dobrze. Poradnik Karpmax
2024-02-21
Jezioro Missisipi VIP
2024-02-21Zasiadkowy biwak – przegląd rzeczy niezbędnych. Poradnik Karpmax

Okres letni to czas pikników i wypraw nad różne akweny, samemu, a nie rzadko i z całą rodziną. Artykuł jest poświęcony rzeczom związanym z biwakowaniem i gotowaniem nad wodą, co jest niezwykle istotnym elementem każdej zasiadki karpiowej. O czym warto pamiętać, a co się zupełnie nie sprawdzi? Sprawdźcie.
Nadchodzą upragnione wakacje: sezon urlopowy, grillowy, a nad wodą żar z nieba. Okres letni to czas pikników i wypraw całą rodziną nad różne akweny w celu spędzenia czasu na łonie przyrody. Poniższy artykuł będzie poświęcony rzeczom związanym z biwakowaniem i gotowaniem nad wodą, co jest niezwykle istotnym elementem każdej zasiadki karpiowej.
Karpiarz do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje nie tylko łowienia dużych i silnych ryb, ale także pełnego brzucha. Nikogo nie oszukam, pisząc, że przygotowywane posiłków nad wodą jest jednym z czynników składowych, na jakie musimy zwrócić uwagę, planując wyjazd na dłuższą zasiadkę. Dlatego w kilku słowach opowiem, jak to wygląda podczas moich wyjazdów wędkarskich.

Kuchenki gazowe
W zależności od długości zasiadki, oraz od tego, co smacznego mam w planach przyrządzić nad wodą, zaopatrzyłem się w trzy rodzaje kuchenek gazowych, które wykorzystuję na rybach. Na szybkie wypady (1-, 2-dniowe) i wtedy gdy ogranicza mnie liczba rzeczy, jakie mogę ze sobą zabrać, numerem jeden jest rozkładana kuchenka z serii Black Fire marki Prologic. Jest niezwykle kompaktowa (zmieści się nawet w małej kieszeni torby wędkarskiej). Ma piezoelektryczny zapalnik, przez co nie muszę się martwić, czy mam ze sobą zapałki lub zapalniczkę. Dzięki dokupionej przejściówce mogę z niej korzystać z klasycznych kartuszy gazowych o pojemności 400 ml. Najczęściej używam jej do szybkiego podgrzania gotowego posiłku na małej patelni lub zrobienia wieczornej herbaty nad wodą. Jej wydajność jest bardzo wysoka, dzięki czemu jeden kartusz wystarczy na kilka wyjazdów wędkarskich.

Jeżeli spodziewam się gości nad wodą, którzy z pustym brzuchem „pukają” do drzwi namiotu, wtedy odpalam kuchenkę gazową (walizkową). Jest ona zdecydowanie większa, ale także jej wymiary są dość kompaktowe, przez co wożę ją zawsze w aucie. Jej powierzchnia grzania jest trochę większa niż w tej wymienionej wyżej, przez co skróci to czas oczekiwania głodomorów na ugotowane jajka, makaron czy usmażone kotlety schabowe.
Ostatnim źródłem ciepła, jaki wykorzystuję nad wodą jest klasyczna butla turystyczna 2 kg. Wielu karpiarzy używa jej do gotowania posiłków nad wodą, natomiast w moim przypadku świetnie sprawdza się podczas dłuższych wyjazdów, gdy ryby chętnie pobierają ziarna z dna. Butlę turystyczną stosuję wyłącznie do gotowania ziaren w szybkowarze. Jak wszyscy wiemy, ziarna typu orzech tygrysi czy kukurydza gotują się dość długo, więc gdy potrzebuję przygotować dodatkową porcję, to używam właśnie jej.
Dobrą praktyką, którą mogę szczerze polecić jest stosowanie osłon płomienia gazu. Gotując nad wodą, jesteśmy narażeni na różne warunki atmosferyczne. Szczególnie na silny wiatr. Kto dużo gotuje, doskonale wie, że przygotowanie jajecznicy lub kawy nad wodą przy silnym wietrze może trwać wieczność. Dlatego zawsze zabieram ze sobą blaszaną osłonę domowej roboty przygotowaną przez mojego serdecznego kolegę Łukasza, która niemal w 100% osłania przed wiatrem, przez co gotowanie przebiega o wiele szybciej, a także nie mamy tak dużych ubytków gazu z kartuszy.

Sztućce / naczynia
Gdy już przygotowaliśmy posiłek, to dobrze byłoby go w czymś podać. Przez lata jeżdżenia na ryby korzystałem z różnego rodzaju talerzy i sztućców, poniżej przedstawię trzy rodzaje, których używam do dnia dzisiejszego.
Pierwszym z nich są talerze i sztućce drewniane / papierowe. Kosztują kilka złotych, a ich główną zaletą jest ekologia. Po zjedzeniu nie trzeba nic myć, sprzątać. Są jednorazowe, a ich zużycie i wyrzucenie do kosza nie powoduje tak dużych zmian środowiskowych, jak nadmierne stosowanie plastiku. Jednakże korzystanie z drewnianych sztućców ma też swoje minusy. Jednym z nich jest wygoda użytkowania. Spożywanie posiłków przy użyciu drewnianych widelców czy noży nie należy do najwygodniejszych, szczególnie przy drobnych frakcjach posiłków.
Gdy wiem, że znajomi wpadną do mnie na stanowisko wędkarskie lub jadę na ryby większą paczką osób to zabieram ze sobą 4-osobowy, wojskowy zestaw kubków, talerzy i sztućców. Jest to dość wygodne rozwiązanie, bo wystarczy wszystko umyć i mamy zestaw na nieograniczoną liczbę wypadów. Jedzenie z plastiku nie należy jednak do najwyższych lotów estetyki kulinarnej – jednak będąc nad wodą nie ma co aż tak narzekać.
Trzecim zestawem, który nabyłem w tym roku, i z którego jestem niezwykle zadowolony, jest zestaw również z wspomnianej wcześniej serii Black Fire. Są to sztućce oraz talerz w specjalnie do tego przystosowanym pokrowcu z pięknymi zdobieniami. Talerz jest wykonany z wysokiej jakości laminatu, a nóż, widelec oraz łyżki ze stali nierdzewnej. Powiem wam szczerze, że za pomocą tego zestawu naprawdę odczuwam komfort podczas spożywania posiłków. Sztućce są wykonane bardzo dobrze, sporo ważą nawet jak na stal nierdzewną. Po kilku wyjazdach mogę stwierdzić, że to jeden z najlepszych artykułów biwakowych, jakich do tej pory używałem nad wodą.
Po posiłku dobrze byłoby po sobie posprzątać. Często ze względu na ograniczony dostęp do wody bieżącej szybkie umycie naczyń po jedzeniu ułatwi nam pozbycie się zaschniętych resztek na talerzach. Fajnym gadżetem, który pokazał mi jeden z moich wędkarskich kumpli jest zestaw składanych misek / wiaderek idealnych do mycia naczyń nad wodą. Zajmują mało miejsca, a złożone można wrzucić na dno torby wędkarskiej.

Energia
Nie wspomniałem jeszcze o energii i zapasie wody podczas dłuższych wypadów. W dobie wszechobecnej elektroniki nad wodą bardzo często brakuje nam energii, aby coś naładować, doładować czy po prostu skorzystać z mocniejszego źródła prądu. W miejscach, do których ja jeżdżę nie ma przyczep kempingowych, gniazdek na stanowiskach ani domków z prądem z sieci. Dlatego trzeba radzić sobie na różne sposoby. Dużym ułatwieniem jest posiadanie dużyego akumulator lub powerbox. Podczas wypadów 5–7-dniowych, powerbox w zupełności wystarcza do ładowania laptopa, telefonu czy aparatu fotograficznego. Jest to świetne rozwiązanie, bo nie jest tak ciężki jak klasyczne, duże akumulatory i zajmuje mniej miejsca w przestrzeni bagażowej. Gdy potrzebujemy większego zapasu energii to rozwiązaniem będzie duży akumulator żelowy lub AGM (głębokiego rozładowania) z podpiętym ładującym panelem solarnym. Ze względu na ograniczone gabaryty auta i czas spędzany na zasiadkach akumulator z zapasem energii zabieram ze sobą bardzo rzadko, tylko na dalekie, ekstremalne wyjazdy, które niestety zdarzają się coraz rzadziej.

Woda
Jeśli chodzi o zapasy wody użytkowej na zasiadkach to producenci karpiowego sprzętu mają w swojej ofercie specjalne zbiorniki na wodę w kolorze oliwkowym lub camo. Już kilka lat temu zaopatrzyłem się w zwykłym sklepie budowlanym w 3 zbiorniki na wodę o pojemności 2 × 10 i 20 l z kranikami, które świetnie nadają się na każdy wyjazd wędkarski. W domu przed wyjazdem uzupełniam wodę w tych zbiornikach. Pojemniki 10 l na krótkie wypady kilkudniowe dla jednej osoby w zupełności wystarczają. Gdy spodziewam się większego zużycia wody, to zabieram dwa mniejsze pojemniki lub jeden większy, co w zupełności wystarcza nawet w najbardziej wymagających momentach.

W ubiegłym roku połączyłem energię i wodę na zasiadkach i zaopatrzyłem się w przenośny prysznic biwakowy. Nie macie pojęcia, ile radości dała mi tak prosta, a jakże użyteczna rzecz. W wakacyjnych porach roku, gdy żar leje się z nieba, a zimne napoje czy lody nie pomagają, to nie ma nic lepszego niż prysznic nad wodą. Za około 100–150 zł w niektórych sklepach z artykułami biwakowymi / survivalowymi możecie nabyć prysznic, który z jednej strony podłączamy do źródła energii. W moim przypadku to powerbox z gniazdem zapalniczki. A drugi przewód z pompką wkładamy do zbiornika z wodą. Włączamy przycisk i mamy prysznic z dość dużym ciśnieniem wody. Jest to świetna alternatywa i sposób na ochłodę w upalne dni, gdy nie mamy możliwości i dostępu do skorzystania z normalnej łazienki.

Stoliki
Wybierając się na dłuższą zasiadkę wędkarską nie mógłbym nie wspomnieć o stolikach wędkarskich. Można je podzielić na te, które używamy typowo biwakowo oraz na te, które ustawiamy w namiocie przy samym łóżku. Te biwakowe zazwyczaj się o wiele większe, cięższe i zajmują więcej miejsca podczas transportu. Wygodnie na nich gotować czy spożywać posiłki, jednak ich gabaryty nie zawsze pozwalają na zabranie ze sobą na zasiadkę. Stolik, jakiego używam w namiocie przy łóżku, jest Prologic Bivvy Table. Jest lekki, poręczny i ma możliwość regulacji długości nóżek. Siedząc na łóżku w moim brolly często używam go w taki sposób, że biorę go na kolana i bez problemu mogę wiązać na nim przypony czy zmieniać przynęty podczas nocnego brania. Dzięki wbudowanym przegródkom i rantom możemy oddzielnie położyć na nim centralkę czy kubek z herbatą bez obawy o wylanie czy upadek, mając przy tym porządek na całym stoliku.

Lodówka
Planując wyjazd na długą zasiadkę, szczególnie w okresie letnim, musimy pamiętać, że jadąc na tyle dni musimy w czymś zabezpieczyć nasze produkty spożywcze przed przegrzaniem, roztopieniem, zepsuciem. Najlepszym rozwiązaniem byłaby lodówka turystyczna gazowa, zasilana np. z gniazda zapalniczki w samochodzie. Taka lodówka bardzo dobrze utrzymuje swoją zawartość w stałej, niskiej temperaturze przez długi czas. Jednakże jej wada to spore zużywanie energii i jeśli nie mamy ze sobą odpowiedniego źródła takiego zasilania to nasze jedzenie szybko uzyska temperaturę otoczenia. Drugim minusem jest wadliwość tego typu sprzętu oraz bardzo wysoka cena. Jednakże, jeśli często biwakujemy, a nasze zasiadki trwają tydzień i dłużej, to lodówka elektryczna jest najlepszym tego typu produktem na rynku.

Innym sposobem, który ja stosuję, lecz działa on tylko w przypadku krótszych wyjazdów, jest korzystanie z torby termicznej lub lodówki turystycznej na wkłady chłodzone. Takie wkłady możemy kupić w każdym sklepie z artykułami turystycznymi za dosłownie kilkanaście złotych. Wkładamy je do zamrażarki i po kilku godzinach są gotowe do użycia. Dzięki folii izolacyjnej w torbach termicznych zamrożone wkłady działają dość długo i utrzymują niską temperaturę naszych produktów. Jest to tańsze rozwiązanie niż lodówki turystyczne elektryczne, jednakże, tak jak wspomniałem wyżej, takie rozwiązanie jest odpowiednie tylko na krótkie 2–3-dniowe wypady.

Toaleta
Nieodłącznym elementem związanym z biwakowaniem nad wodą jest korzystanie z toalety. Gdy jest dostępna stacjonarna na łowisku komercyjnym to jesteśmy w komfortowej sytuacji, ale jak sobie poradzić, gdy jeździmy, tak jak w moim przypadku, na wody dzikie, często umieszczone w miejscach oddalonych od cywilizacji? Już kilka lat temu znalazłem na to sposób, dzięki któremu możemy poczuć się jak w domu. Przedmiotem, o którym mówię jest przenośna toaleta. Z zewnątrz może przypominać zwykłe, wysokie wiaderko, jednak dzięki pokrywie, która ma w sobie wygodne siedzenie mamy ogromny komfort korzystania z tego typu obiektu pierwszej potrzeby na dłuższych zasiadkach. Aby nasze przebywanie nad wodą było zgodne z naturą, kupuję worki biodegradowalne, czyli takie, które zakopane w ziemi rozpuszczają się i nie przenoszą szkodliwych substancji do środowiska. Mała rzecz, a cieszy. Polecam.

Ognisko
Na końcu chciałbym wspomnieć o rzeczach oczywistych podczas wypadów wędkarskich, czyli o ognisku i grillu. Często, jeżdżąc na samotne, szybkie nocki, rozpalenie ogniska na łowisku w środku lasu stwarza niesamowitą atmosferę, a także pozwala czuć się mniej samotnym w środku dziczy. Ognisko i grill to również świetny sposób na przygotowanie posiłku podczas biwakowania. Bo czym byłaby długa zasiadka wędkarska wśród znajomych nad wodą bez odrobiny ognia i rozmów w oczekiwaniu na branie.
Autor: Maciej Choroszewski






