
Amury – wakacyjna odskocznia czy cel sam w sobie? Poradnik Karpmax
2024-02-21
Zasiadkowy biwak – przegląd rzeczy niezbędnych. Poradnik Karpmax
2024-02-21Fotografia karpiowa – jak robić to dobrze. Poradnik Karpmax

Dla większości z nas zdjęcie z wymarzoną rybą jest czymś cennym, zarówno jako dowód na złowienie danego okazu, jak i po prostu pamiątka z tej przygody. Niestety, czasami w ferworze walki zdarza nam się popełniać różne błędy. Z artykułu dowiesz się jak ich uniknąć oraz na co warto zwracać uwagę.
Dla większości z nas zdjęcie z wymarzoną rybą jest czymś cennym, zarówno jako dowód na złowienie danego okazu, jak i po prostu pamiątka z tej przygody. Niestety, czasami w ferworze walki zdarza nam się popełniać różne błędy, które kończą się tym, że zdjęcie ląduje głęboko w szufladzie (realnej lub wirtualnej) i nikomu nie chcemy go pokazywać. Czas temu zaradzić!

Zasiadka karpiowa z natury trwa raczej długo, dlatego mamy czas, aby przygotować się do potencjalnej sesji zdjęciowej. Osobiście, kiedy skończę już sondować, zarzucę wędki i mam w końcu „wolne”, to robię porządek na stanowisku, pakuję niepotrzebne torby, pokrowce itp. Następnie wybieram miejsce, gdzie będę chciał fotografować się z rybą. Wówczas niejednokrotnie trzeba coś posprzątać, zebrać śmieci (niestety częsty widok na wodach ogólnodostępnych), po czym szykuję aparat fotograficzny. W sytuacji gdy wędkuję w towarzystwie to wszystko jest łatwiejsze, bo zawsze druga osoba pomoże nam przytrzymać rybę w worku czy zrobi pamiątkową fotkę. Gorzej jest, gdy łowi się samotnie. Wówczas wszystko jest na naszej głowie. Dlatego takie rzeczy jak waga, antyseptyk czy w końcu aparat zawsze mają swoje miejsce. W ferworze walki nie ma nic bardziej wkurzającego jak przekopywanie toreb w poszukiwaniu czegoś z wymienionych rzeczy, która „przecież musi tutaj być”. Łowiąc samemu, zawsze zabieram statyw fotograficzny. Od razu wyprzedzę pytania, nie musi to być nic wymyślnego czy markowego. Może to być nawet najprostszy sprzęt kupiony w markecie za kilkadziesiąt złotych. Na nasze potrzeby wystarczy. Grunt to możliwość ustawienia aparatu, aby włączyć samowyzwalacz i zrobić zdjęcie. Zawsze wykonuję kilka ujęć, ponieważ wolę mieć pewność, że nie zamknąłem oczu lub nie zrobiłem głupiej miny, kiedy to ryba zaczęła się szarpać. Jednak zanim dojdzie do samego naciśnięcia spustu, warto odhaczyć pewną listę zadań:
- Przygotowanie maty, wiadra z wodą i wagi. Te rzeczy najlepiej, żeby były gotowe wcześniej;
- Wybranie miejsca, gdzie chcemy robić zdjęcia;
- Zadbanie o tło. Niejednokrotnie zdarza nam się zapomnieć, że fotografie mają coś takiego jak tło lub drugi plan.

Mistrz drugiego planu – często w sieci możemy spotkać różne memy lub wpadki zatytułowanie zbiorczo „mistrz drugiego planu”. Moim zdaniem podczas sesji wędkarskiej łatwo przeoczyć, co znajduje się za nami i tak już po wypuszczeniu ryby siadamy z aparatem w ręce i … załamka. Albo kosz na śmieci zajmuje pół kadru, albo walające się po trawniku butelki przykuwają uwagę bardziej niż piękna ryba na pierwszym planie. Swoją drogą jak już o szkle mowa, to trzeba przyznać, że puszki po piwie czy butelki po innym alkoholu to częsty widok nad naszymi wodami. Wiele z nich to niestety robota innych wędkarzy, choć oczywiście nie wszystkie, bo duży udział mają tutaj również „spacerowicze” czy młodzież. Jednak co ważne, nieraz miałem już sytuację, gdy osoba oglądająca zdjęcie stwierdziła: „ale była impreza” albo „te butelki mogliście schować”. I tłumacz, że nie jesteś garbaty, że to nie twoje.
Dlatego też warto przygotować drugi plan. Kolejna sprawa również z tłem w roli głównej dotyczy samego momentu fotografowania. Należy zawsze popatrzeć, co bohater zdjęcia (no może aktor drugoplanowy, bo bohaterem jest karp) ma za plecami. Mam na myśli drzewa, krzaki, słupy czy inne wystające elementy. Należy kadrować zdjęcie, żeby nic nie „wyrastało” nam z głowy. Takie zdjęcia, podobnie jak w pierwszym przypadku, mogą narażać nas na śmieszność oraz generalnie wyglądają brzydko.

Czym fotografować? Zasada jest bardzo prosta – tym, co mamy (jednak w tym miejscu będzie „ale”), ale najlepiej aparatem fotograficznym. Obecnie telefony mają świetne parametry, robią naprawdę dobre jakościowo zdjęcia. Niestety, w większości za dnia. Nawet wysokiej klasy sprzęt przy słabym, nocnym świetle wykona nam najczęściej kiepskie zdjęcia. Dlatego oczywiście, jeśli nie mamy aparatu fotograficznego (czy to kompaktu, czy lustrzanki) to strzelamy tym, co mamy. Natomiast jeśli w domu zalega jakiś aparat, to polecam go zabierać. Co prawda, zajmuje trochę miejsca, ale oferuje nam dużo lepsze zdjęcia.
W porządku, skoro ten rozdział ma być o fotografii, to kilka uwag rodem ze szkolenia fotograficznego.
Ciasne kadry
Jestem zwolennikiem możliwie ciasnych, wąskich kadrów, na których to my i nasza zdobycz jesteśmy głównymi bohaterami. Oczywiście fajnie jest mieć zdjęcie szerokie, które w jakiś sposób uwiecznią naszą miejscówkę, jest pamiątką z wyprawy. Dlatego też nie każę robić zdjęć jedynie na tle namiotu czy tataraków. Jak najbardziej możemy fotografować w stronę łowiska czy jakichś charakterystycznych miejsc. Jednak zawsze te ciaśniejsze zdjęcia będą lepiej prezentować wędkarski sukces.

Wyeksponować, ale nie przeeksponować rybę
Temat często poruszany na forach czy grupach wędkarskich, a w zasadzie obśmiewany. Kiedy ryba trochę się uspokoi, to dobrze jest ją lekko wysunąć na rękach w stronę obiektywu. Jednak lekko to znaczy na tyle, aby swobodnie była uniesiona nad matą, a nie opierała się o nasze kolana czy bluzę. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem na siłę wciskania ryb w obiektyw, dzięki czemu są „większe”. Bzdura! Od razu widać, czy ryba jest duża czy nie. Nie róbmy z 5 czy 8 kg karpia dwudziestokilogramowego okazu. Po prostu to nie wyjdzie i narażamy się na śmieszność. Też w moim archiwum mam kilka takich zdjęć, jednak znajdują się w folderze „nie publikować”.

Fotografuj z poziomu osoby fotografowanej
To jest zasada, o której powie wam każdy portrecista. Zawsze starajmy się fotografować kolegę/ koleżankę z takiego poziomu, na jakim jest tzn. jak klęczy to wy również klęczcie, jak stoi, to stójcie. Choć swoją drogą uważam, że o ile nie jesteśmy po pas w wodzie, to nasze fotografie z rybą powinniśmy wykonywać, klęcząc. Jest to najbezpieczniejsza opcja, ponieważ jeśli szamocząca się ryba wypadnie nam z rąk, to spadnie na matę z wysokości 20–40 cm, a nie z metra czy nawet więcej. Dlaczego powinniśmy robić zdjęcia z poziomu fotografowanego? Ludzkie oko jest złudne i w chwili gdy wykonamy zdjęcie od góry to skracamy wizualnie partnera, zaś w nienaturalny sposób powiększamy mu głowę. Odwrotna sytuacja jest, gdy fotografujemy od dołu (tzw. żabia perspektywa) wówczas sztucznie wyciągamy osobę fotografowaną.

Nocą trzeba doświetlać
Aparaty fotograficzne, nawet te wyposażone w lampę błyskową mają spory problem podczas pracy w nocy. W chwili gdy chcemy wykonać zdjęcie, aparat zaczyna szukać punktu, na którym wyostrzy obraz i nie potrafi go namierzyć, ponieważ brakuje kontrastu. W związku z tym należy zawsze lekko doświetlić osobę fotografowaną. Może zrobić to sam aktor drugoplanowy (ustaliliśmy już, że bohaterem jest ryba), przy pomocy czołówki na głowie, jak również my, oświetlając kolegę swoim źródłem światła.

Jak długo możemy pozować do zdjęcia?
My na pewno długo, ale ryby już nie. Musimy pamiętać o jednej bardzo istotnej kwestii –środowiskiem naturalnym karpi, amurów czy innych ryb jest woda! Wiem, Ameryki nie odkryłem, choć czasami mam wrażenie, że trzeba o tym mówić głośno. Normalne jest, że wędkarz chce mieć pamiątkę z holu pięknej ryby, czy to dużej, czy małej, bez znaczenia. Jednak musimy w tym wszystkim pamiętać o najważniejszym, czyli o dobru wyholowanego okazu. Od kilku lat coraz częściej robię zdjęcia od razu po holu. Ryba jest zmęczona, więc jest łatwa w okiełznaniu, w przeciwieństwie do tych, które wypoczną w worku. Obecnie posiadamy aparaty na tyle dobre, że nie jest problemem wykonanie zdjęcia nocnego. Dlatego o ile mam tylko taką możliwość, to realizuję sesję w nocy i ryba szybko wraca do swojego królestwa. W trakcie samej sesji ważnym elementem wyposażenia jest wiadro z wodą. Na początek powinniśmy zmoczyć matę, tyczy się to zwłaszcza letnich zasiadek, kiedy materiał jest dodatkowo nagrzany słońcem. Następnie w trakcie fotografowania powinniśmy polewać rybę lub zanurzać w jeziorze, jeśli stoimy ze zdobyczą w wodzie. Muszę przyznać, że opcja fotografowania się w wodzie jest najlepsza, ponieważ możemy wykonać 2–3 ujęcia i zanurzyć rybę, po czym, jeśli jest to konieczne, robimy dubla.
Te 5 zasad jest moim zdaniem podstawową sprawą podczas fotografowania się z rybami. Niewątpliwie rozwój wędkarstwa karpiowego oraz nowych mediów, w tym portali społecznościowych, napędza nas do robienia coraz ładniejszych zdjęć i coraz większej liczby zdjęć. Niejednokrotnie w pogoni za świetnym ujęciem łatwo zapomnieć o zdrowiu fotografowanej ryby. Dlatego też powinniśmy mieć z tyłu głowy fakt, że nie realizujemy sesji modowej światowej sławy modelki czy to, że raczej nie zdobędziemy tą fotografią World Press Photo i po wykonaniu 3–4 ogólnie poprawnych ujęć należy wypuścić rybę, aby ta w możliwie najlepszej kondycji wróciła do wody.

Ten artykuł zilustrowałem w większości zdjęciami błędnymi, z których nie jestem szczególnie zadowolony. Jednak uważam, że najlepiej jest zrozumieć problem, gdy widzimy go bezpośrednio, a nie jedynie z opisu. Kończąc, życzę powodzenia i wielu pięknych kadrów, choć tych nieudanych też kilka warto mieć, choćby dla poprawy nastroju.






