
Jak powstało wędkarstwo karpiowe w Polsce
2024-03-24
Namiot karpiowy Prologic Inspire SLR
2024-03-25Krzysztof Charmuszko złowił w Jeziorze Rainbow karpia 36 kg

Krzysztof Charmuszko pojechał zimą nad francuskie Jezioro Rainbow z konkretnym planem – złowić karpia o wadze przynajmniej 35 kg. Ten wyjazd był także testem nowej przynęty, bo jak nam zdradził planuje ruszyć z własną marką.
Tak nam zrelacjonował tę zasiadkę:
„Plan na wyjazd był prosty: złowić rybę, która ma imię. Taka nazwana bowiem ma odpowiednią wagę – najczęściej w granicach 35 kg. To, że udało się nam przechytrzyć aż takie dwie sprawia, że do tej pory mam ciarki, oglądając te zdjęcia! Ale zacznę od początku.
Zima na Rainbow to bardzo specyficzny czas, woda ma zazwyczaj 7-8 stopni, szybko robi się ciemno i najczęściej jest mgła lub siąpi deszcz. Takie warunki powodują, że zarówno my wędkarze jak i ryby są ospałe, niezbyt skore do żerowania i zbytnio się nie przemieszczają.
Całą jesień zastanawiałem się jak zachęcić ryby do żerowania wiedząc, że wszystkie przynęty oprócz kulek są zabronione. Moja seria SquidB+ zawiera bardzo duże ilości mączek rybnych i uważałem, że w zimnej grudniowej wodzie może spowolnić trawienie karpi, a tego nie chciałem. Potrzebna była przynęta na zimną wodę: lekkostrawna, bez mączek rybnych, bardzo słodka i kremowa, a przede wszystkim jasna. Woda na Rainbow jest dość brunatna i moim zdaniem należy się wyróżnić barwą. Wybrałem żółtoblady kolor, który po białym jest moim ulubionym.
Poświęciłem bardzo dużo czasu na sondowanie oraz podjęcie decyzji jak i gdzie będą stały nasze zestawy. Jest to bardzo ważny element strategii, gdyż najczęściej wędka stoi 3-4 dni aż do brania i bardzo rzadko zmieniam miejsca. Dlatego ten pierwszy dzień uważam za najważniejszy na każdej zasiadce. Większość miejsc, na które się zdecydowałem, to głębokie rowy, przejścia między nimi bądź półki do tych rowów. Jedyna wędka, która była płycej niż 2 metry nie dała żadnej ryby. Choć inni potrafią tutaj złowić zimą karpie z metrowej wody, to ja lubię łowić głęboko. Tutaj czuję się bezpiecznie.
Nęciliśmy bardzo dużo – wiedząc, że mamy lekkostrawną przynętę. 2-3 duże łyżki zmielonej na papkę kulki w konsystencji błota spadało na dno i do tego kilka garści całych kulek. Efekty przyszły dość szybko i co ciekawsze, w kilka lub kilkanaście godzin po nęceniu. Jeżeli zestaw stał dłużej niż 2 doby, nie było już z tego brania.
Moim zdaniem ryby wchodziły, czyściły wszystko co było w łowisku i jeśli nie trafiły na zestaw, to już nie miały do czego wracać – bo tam nie było jedzenia. Niby to nęcenie takie proste, ale pewnie jak każdy z Was, ja również zawsze mam dylemat: sypać jeszcze czy już za dużo. Tym razem chyba było w sam raz!
W sumie złowiliśmy 11 ryb powyżej 20 kg (tych poniżej nie liczyliśmy) a dokładnie: 36 kg Two Tone, 35 kg The Ghost, 31,6 kg, 27,3 kg, 26,2 kg, 25 kg, 24,9 kg, 24,4 kg, 22,2 kg, 22 kg oraz 20,5 kg.


Wszystkie ryby złowiliśmy na tą nową kulkę. I gdy już minęło kilka tygodni i zacząłem powątpiewać czy to tak dobra przynęta czy tylko przypadek, bo może ryby tam były, pojechałem pierwszy raz w życiu na Dolną Odrę i bum! – 25,5 kg pełnołuskiej maszyny. Ps. Tak, Tak – od przyszłego roku ruszam z własną marką przynęt. … ja też się cieszę Do zobaczenia nad wodą!”






