
Karpiowanie w Jeziorze Bled: wyzwanie w alpejskim raju
2025-01-02
Extreme Carp Competition 2024 – Pierwsza część relacji filmowej
2025-01-03Jak złowić karpia zimą – poradnik Karpmax

Jak złowić karpia zimą? To pytanie zadaje sobie wielu karpiarzy. Nie jest to takie trudne jakby się mogło wydawać. W tym tekście przedstawię wam kilka sprawdzonych rad, dzięki którym będziecie mieli szansę na zimowego „Kabana”.
Kiedy to piszę jest koniec listopada. Zrobiło się szaro, buro i ponuro. Częste mgły i szybko zapadające ciemności nie nastrajają zbyt optymistycznie. Czasem nie chce mi się nawet nosa z domu wychylić. Jednak długo tak nie wytrzymuję. Kiedy tylko mam okazję, ruszam na szybką nockę, aby odbudować się psychicznie.
Nieważne, że wielu szans na regularne brania w tym czasie nie ma. Dla mnie najważniejsze jest to, aby popatrzeć na kije i odreagować sprawy życia codziennego. To takie wyluzowanie, aby móc przetrwać zimowy sezon. Obecne zimy często są dość łagodne i rzadko kiedy pojawia się lód na zbiornikach. Wykorzystuję to jak mogę i staram się choć raz w miesiącu ruszyć nad wodę. Tym sposobem lepiej wytrzymuję w oczekiwaniu na najpiękniejszą porę roku, jaką dla mnie zdecydowanie jest wiosna.
Wybrać łowisko
Właściwy wybór wody jest sprawą kluczową w trudnym okresie zimowym. Szukam wody przede wszystkim blisko domu, z większą populacją karpi. Świetnie nadają się małe glinianki lub głębokie żwirownie. Ważne, abym miał możliwość obserwacji niemal każdej części akwenu i mógł tam położyć swoje zestawy. Po wielu latach doświadczeń łowię w tych samych zbiornikach i już wiem, gdzie te ryby najczęściej przebywają. Muszę też mieć dość szybki dostęp do akwenu, abym mógł robić szybkie wypady, w zależności od warunków pogodowych. Zbiornik nie musi być bardzo głęboki, jednak zauważyłem, że w głębszych wodach ryby znacznie częściej żerują. Wynika to z tego, że temperatura głębokich wód jest bardziej stabilna i niezależna od szybko zmieniającej się pogody. W płytkich akwenach jest nieco inaczej. Tutaj chłodny wiatr wiejący zaledwie kilka godzin znacznie schładza wodę i szanse na brania z pewnością spadają.

Głębokie wody potrzebują kilku dni niesprzyjających warunków, aby w znaczący sposób wpłynęło to na aktywność karpi. Dlatego łowiąc w płytkiej gliniance unikam okresów z silnymi wiatrami. Najlepiej, jak w dzień mam lekki wiatr a w nocy taflę. Dobrze też, jeśli niebo jest zachmurzone, bo to szansa na wyższą temperaturę w nocy i brak przymrozków. Duże, głębokie wody trudniej i później zamarzają, zatem mam tam możliwość łowienia niemal całą zimę.
Regularne dokarmianie
Niezmiernie ważne jest regularne odwiedzanie swojego łowiska i delikatne donęcanie. Nie musicie oczywiście jeździć codziennie. Wystarczy, jak zawitacie nad wodę raz w tygodniu. Przemiana materii karpi w zimnej wodzie jest dosyć wolna, dlatego i my nie musimy się specjalnie wysilać. Dwie garście kulek i pelletu w zupełności wystarczą na jedno sypanie. Ważne jest, aby ryby wiedziały, gdzie mają podążać, kiedy poczują głód. Tym sposobem łowię regularnie ryby. A jeśli jeszcze dojdzie do tego dosypywanie podczas zasiadki, to śmiało mogę powiedzieć, że mam regularnie dokarmianą miejscówkę i mogę liczyć na częstsze brania.
Staram się raczej szukać głębszych dołków z nieregularnym dnem. Może to być spadek dna w pobliżu głębokiego dołka. Nie sypię po całej wodzie, a staram się skupić na jednym miejscu i tam na stałe przyzwyczajam ryby do żerowania. Później kombinuję z zestawami i przynętami. Rozsypywanie zanęty po całej wodzie, gdzie ryby są dość ospałe, nie ma większego sensu. Przede wszystkim skupiam się na stałych żerowiskach. Reaguję tylko wówczas, gdy dłuższy czas nie mam brań z nęconego miejsca. Wówczas szukam ryb tylko jednym zestawem, stosując jako zanętę wyłącznie siatkę PVA.

Jak złowić karpia zimą: Delikatna zanęta
Podczas donęcania, jak nie łowię, wsypuję pellet 12 mm i kulki 14–18 mm. Taka zanęta dłużej utrzyma się w chłodnej wodzie. Natomiast kiedy tylko zajeżdżam nad wodę, stosuję siatki rozpuszczalne PVA. Jako wypełnienie daję sprawdzone i gotowe mieszanki Crushed Miksy, które zawierają w sobie mączki rybne, drobne pellety 4–6 mm, pokruszone i mielone kulki proteinowe oraz drobne amino płatki. Wszystko to musi być dobrze nasączone, najlepiej sosem. Smaki dobieram w zależności od zbiornika. Najczęściej jednak skupiam się na jednej wędce, na jakimś śmierdzielu. Ostatnio dużo łowię na zapach raka i obowiązkowo jedna wędka musi polecieć na niego. Na drugim kiju próbuję coś bardziej owocowego, ewentualnie połączenie śmierdziucha z truskawką. Tradycyjna truskawka z mączkami squidowymi i Robin Redem sprawdza się wyśmienicie w zimnej wodzie i dlatego często po nią sięgam. Nierzadko dodaję smużącej zanęty typu Gejzer, która pięknie rozprowadza wszystkie drobne cząstki na większym obszarze. Oczywiście wszystko musi mieć podstawy do warunków panujących nad wodą i zależy od jej temperatury.
Temperatura wody
Łowienie w zimnej wodzie w okresach od listopada do marca jest naprawdę trudnym wyzwaniem. Postępowanie podczas każdego z tych miesięcy może być różne i zależy przede wszystkim od temperatury wody. Staram się obserwować pogodę i jak tylko idzie cieplejszy front pakuję sprzęt na zasiadkę. Czasem zdarza się sytuacja, że po mroźnej nocy woda po prostu zamarza. Dlatego jeśli jadę, gdy nadchodzi cieplejszy front, mam duże szanse, że spokojnie sobie pokarpiuję.

Jednak z każdym dniem woda obniża swoją temperaturę i karpie stają się coraz bardziej ospałe. Kiedy woda ma już 4–6 ℃, to jest to najtrudniejszy okres połowowy. Wtedy stosuję tylko siatki PVA bez dodatkowej zanęty. Staram się łowić najprościej jak się da. Łowię z rzutu lub korzystając z łódki zanętowej, aby zbędnie nie ryzykować zmoczenia, bo to automatycznie kończy moją zasiadkę, choć zawsze odzież na zmianę mam przygotowaną. Od razu odchudzam swoje zestawy i dopasowuję się do tych najtrudniejszych i najzimniejszych dni.
Odchudzone zestawy karpiowe
Ospałe ryby w wodzie 4–5℃ wymagają często zupełnie innego myślenia. Zestawy przede wszystkim odchudzam. Mniejsze haki rozmiar 6, ciężarki przy zestawach samozacinających 80 g. Często też zamieniam zestawy na całkowicie przelotowe, aby widzieć najdelikatniejsze brania. Często sytuacje, w których miałem 2–3 piśnięcia sygnalizatora okazywały się odjazdem i pięknym karpiem na drugim końcu zestawu. Muszę być czujny i reagować na nawet delikatne popikiwania. Swingery zmieniam na delikatne hangerki.

Jeśli jednak woda ma 8–9℃, często łowię jeszcze grubo, np. na duże bałwanki. Jednak gdy temperatura spadnie to zmienię przynęty na pojedyncze popki 15–18 mm lub neutralne kulki. Pomogą one zassać lepiej karpiom moją przynętę. Skracam także włos, aby ryby nie musiały się wysilać z połknięciem kulki. Trzeba im w tym pomóc. Stosuję głównie miękkie przypony, bo karpiom znacznie łatwiej je zasysać.
Te trzy lub cztery zasiadki zimowe pomagają mi naładować akumulatory i szybciej oczekiwać nadejścia wiosny. Wszystkie pory roku mają swój urok i upalnym latem można powspominać, że złowiłem zimowego karpia, a od razu robi się chłodniej.
Autor: Paweł Szewc






