
Polskie eliminacje World Carp Classic – II tura na Uroczysku Karpiowym
2025-07-09
Mohikaan: legendarna ryba, życiowy rekord Cristofa Kudermana
2025-07-19Naznaczony rzeką: tropiąc karpie na Wiśle – część 3
Marcin Traczyk – znany ze swoich połowów z łodzi na Wiśle – powraca z trzecią odsłoną serii „Naznaczony rzeką”. Tym razem opowiada o krótkiej chwili triumfu, po której przyszła cisza… i konieczność szukania od nowa.
Wędkarstwo rzeczne to szkoła pokory. Przekonał się o tym kolejny raz Marcin Traczyk, który właśnie opublikował trzecią część swojej relacji z wyprawy nad Wisłę. Choć przez moment wydawało się, że sukces jest na wyciągnięcie ręki – karpie zostały zlokalizowane – rzeka szybko przypomniała, kto tu rządzi.
„Drugi raz doświadczyłem takiej sytuacji gdy udało mi się zlokalizować na chwilę ryby. Niestety ekscytacja również w drugim przypadku trwała zaledwie dobę i ryby zniknęły z pola nęcenia. Poszukiwanie zaczęło się od nowa” – relacjonuje Marcin.
Jak mówi, warunki pogodowe w lipcu są na razie sprzyjające – temperatury nie są zbyt wysokie, co pozwala komfortowo łowić. O ile, oczywiście, ryby w ogóle są obecne na danym odcinku.
„W mojej ocenie ryba zeszła zdecydowanie w głębsze partie i tam będę upatrywał swojej szansy. Od następnego tygodnia zmieniam miejsce” – tłumaczy.
Z determinacją i konsekwencją kontynuuje swoje rzeczne poszukiwania, nie pozwalając sobie na zwolnienie tempa.
„Tu na rzece mówi się, że powinno się mieć plan A i plan B, a ja jeszcze Wam dopowiem, że jakbyście C mieli, to i też może się nie sprawdzić” – dodaje.
Trzecia część „Naznaczonego rzeką” to więcej niż tylko raport z łowiska. To przypomnienie, że wędkarstwo nie polega na szybkim sukcesie, lecz na cierpliwości i zdolności do ciągłej adaptacji. A Wisła? Jak zawsze – piękna, nieprzewidywalna, wymagająca.
Tekst: Jarek Mroczek (redakcja@karpmax.pl)





