
Ciężarki karpiowe. Co wybrać, kiedy stosować. Poradnik
2024-02-13
Łowisko Strachomino – Jezioro Ustroń
2024-02-13Kołowrotki karpiowe z wolnym biegiem szpuli i bez wolnego biegu-Poradnik Karpmax

Od lat łowcy karpi podzieleni są na dwa obozy: na zwolenników i przeciwników kołowrotków z wolnym biegiem szpuli. Tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, czy więc po stronie wolnego biegu można zapisać same plusy? W tym tekście, w wielkim skrócie, chcę przedstawić zarówno plusy, jak i minusy dwóch różnych rozwiązań wolnego biegu, stosowanych dzisiaj w karpiowych kołowrotkach.
Ten rewolucyjny mechanizm po raz pierwszy został wprowadzony przez Shimano w połowie lat 80. Natychmiast zyskał ogromną popularność. Kołowrotki z wolnym biegiem szpuli oferowane są teraz przez niemal każdego liczącego się wytwórcę. Sprawa jest niezmiernie prosta. Ustawiamy hamulec, natężenie wolnego biegu, włączamy system i czekamy na branie. Odjazd, ruch korbką i wolny bieg zostaje wyłączony. Spokojnie możemy walczyć z rybą. Wszyscy mówią: o ile to prostsze niż odkręcanie hamulca w zwykłym kołowrotku. Czy aby na pewno?
Ten rewolucyjny mechanizm po raz pierwszy został wprowadzony przez Shimano w połowie lat 80. Natychmiast zyskał ogromną popularność. Kołowrotki z wolnym biegiem szpuli oferowane są teraz przez niemal każdego liczącego się wytwórcę. Sprawa jest niezmiernie prosta. Ustawiamy hamulec, natężenie wolnego biegu, włączamy system i czekamy na branie. Odjazd, ruch korbką i wolny bieg zostaje wyłączony. Spokojnie możemy walczyć z rybą. Wszyscy mówią: o ile to prostsze niż odkręcanie hamulca w zwykłym kołowrotku. Czy aby na pewno?
System Quick Drag
W ostatnich kilkunastu latach przebojem weszły na rynek karpiowe kołowrotki do dalekich rzutów, typu Big Pit, z dużą średnicą i wysokością szpuli. Są także ich wersje z klasycznym wolnym biegiem, włączaną dźwignią zamocowaną na korpusie, co może wydawać się najlepszym ze wszystkich dotychczasowych rozwiązań. Kiedy jednak Daiwa, jako pierwsza, zaprezentowała system QD (Quick Drag), czyli wolny bieg włączany pokrętłem hamulca, otrzymaliśmy nowe, proste rozwiązanie, eliminujące konieczność zastosowania wewnątrz kołowrotka skomplikowanego mechanizmu wolnego biegu.

Każdy kołowrotek mający klasyczny wolny bieg w korpusie, musi zmieścić w swojej obudowie dodatkowy mechanizm, umożliwiający zwolnienie szpuli. Jest on dość skomplikowany i zajmuje sporo miejsca, przez co główne mechanizmy kołowrotka schodzą nieco na dalszy plan, nie mogą być tak dopracowane jak w kołowrotkach bez systemu free spool. Ponadto takie rozwiązanie zwiększa masę kołowrotka, co zwłaszcza przy dalekich rzutach jest dość istotne. Zauważyło to wielu karpiarzy od lat używających klasycznych modeli, czyli Shimano Big Baitrunnera LC a także Daiwę Infinity.

Co wybrać?
Oczywiście nietaktem byłoby narzekanie na najwyższej klasy maszyny, jednak pewien fakt skłania mnie ku kołowrotkom bez klasycznego wolnego biegu. Jest nim sam moment zacięcia ryby. W kołowrotku z systemem baitrunner spool, po jego wyłączeniu następuje olbrzymia różnica sił działających na uciekającą rybę. W większości przypadków jest ona już doskonale zacięta, więc nagłe szarpnięcie może wyrwać haczyk lub silnie uszkodzić pysk karpia. Zauważmy, że wędkarze mają skłonność raczej do mocniejszego niż słabszego ustawienia hamulca. Kiedy wyłączenie wolnego biegu połączy się w dodatku z mimowolnym podcięciem, na rybę, ale i na cały zestaw działają powstające w ułamku sekundy, wielkie obciążenia. Takiego problemu nie ma, gdy łowi się z kołowrotkiem bez wolnego biegu z przednim hamulcem, zwłaszcza w modelach Quick Drag, czy Fast Drag (w zależności od nazewnictwa). Uciekającą rybę nie zatrzymujemy nagle, ale stopniowo, powoli przykręcając nakrętkę hamulca. Do tego momentu wszystko jest proste. „Schody” zaczynają się jednak podczas holu. I tu dochodzimy do newralgicznego punktu podczas używania kołowrotka wyposażonego w Quick Drag.
Problem z kołowrotkami z Quick Drag
Większość oferowanych modeli ma bardzo krótki skok hamulca (niespełna pół obrotu dźwignią od luźnej szpuli, po całkowicie zablokowaną) co bardzo utrudnia kontrolę pracy hamulca. Muszę przyznać, że mimo to przekładam takie rozwiązanie nad klasyczną dźwignię, o czym za chwilę, jednak zmuszony jestem do zupełnie innego sposobu panowania nad działaniem hamulca. Po prostu przytrzymuję dłonią szpulę, dociskając ją, a resztę amortyzacji wykona za mnie żyłka i wędzisko. Palcem wskazującym ręki (którą trzymam szpulę), w razie konieczności dokręcam hamulec. Bardzo to proste, po paru holach czynności te wykonuje się automatycznie. Wiem z rozmów z karpiarzami, że właśnie z tego względu, czyli z powodu trudności w operowaniu hamulcem podczas holu, większość z nich zdecydowanie przedkłada klasyczny wolny bieg nad system umieszczony w szpuli. No cóż, coś za coś. Kołowrotki Big Pit z Quick Drag mogą mieć o wiele mniejszy korpus, są poręczniejsze i ważą znacznie mniej.
System Twin Drag
Rozwiązaniem, które miało eliminować tę wadę, był system Twin Drag System, po raz pierwszy zastosowany przez Shimano w modelu Power Aero. System składał się z pokrętła głównego, którym włączało się wolny bieg, oraz z drugiego pokrętła wewnętrznego, którym z kolei można było precyzyjnie kontrolować prace hamulca. Jednak to rozwiązanie, choć bardzo ciekawe, nie przyjęło się.

Na szczęście na rynku zaczynają jednak pojawiać się modele kołowrotków Big Pit z tak zestopniowanym pokrętłem wolnego biegu w szpuli, że od luzu do blokady hamulca nie wystarczy pół obrotu pokrętłem, a niemal dwukrotnie więcej. To najlepsze z możliwych rozwiązań, które pozwala zarówno na prostą obsługę wolnego biegu, jak i na precyzyjną kontrolę nad walczącym karpiem.
Kołowrotki bez wolnego biegu szpuli
Coraz mniej kołowrotków przeznaczonych do połowu karpi wyposażonych jest w klasyczny przedni hamulec, nie mający systemu wolnego biegu. Nie oznacza to jednak, że posiadając taki model, nie warto go używać. Takie kołowrotki mają bowiem bardzo precyzyjny hamulec, który w walce z karpiem bardzo się przydaje. Natomiast brak wolnego biegu w niczym nie przeszkadza. Po braniu, przy całkowicie odkręconym hamulcu, trzeba jedynie zachować spokój i obracać pokrętło do odpowiedniego momentu. I tyle. Tylko w naszych głowach jest zakodowane, że po braniu karp musi być natychmiast zatrzymany. W rzeczywistości nie ma to żadnego znaczenia, chyba że łowimy wśród zawad, ale wówczas i tak musimy łowić „na sztywno”, więc hamulec i tak musi być dokręcony. To jednak zupełnie inna historia.
Autor: Przemysław Mroczek










