
Jak przetrwać koniec sezonu karpiowego? I przygotować się do nowego
2024-02-12
Ciężarki karpiowe. Co wybrać, kiedy stosować. Poradnik
2024-02-13Jak nęcić karpie i amury w dzikich wodach – poradnik Karpmax

W tym poradniku znajdziecie odpowiedzi na następujące pytania. Jak i czym nęcić karpie, jak i czym nęcić amury.
Siedząc w zaroślach, rozmyślam nad kolejną strategią odpowiedniego nęcenia. Karpiom trzeba po prostu podać zanętę jak na talerzu. Tak je przyzwyczaić do miejscówki, że będą się czuły się jak we własnej kuchni. Nie jest to zadanie łatwe, bo wymaga regularności i sporej ilości wolnego czasu. Nie wiem, kto jeszcze przy dzisiejszym tempie łowienia i „chorobie” nazywającej się brakiem czasu, nęci ulubione łowisko przed zasiadką. Wiem, że obecnie wielu karpiarzy po prostu rezerwuje stanowisko na danym łowisku i nie czuje potrzeby, aby sypać wcześniej lub też w tego typu wodach nie ma takiej możliwości. Dlatego skupiam się tutaj głównie na wodach ogólnodostępnych, gdzie nie ma rezerwacji stanowisk, ale za to mam okazję zasypać miejscówkę znacznie wcześniej.
Nęcenie – od czego zacząć?
Zaczynam od wyboru miejscówki. Odkąd pamiętam, zawsze uciekałem z dala od tłumów, jeżeli np. na pomoście siedziało kilku wędkarzy, ja szedłem daleko w las, nie przeszkadzały mi nawet komary. Szukam miejsc niedostępnych, nieudeptanych, takich, gdzie wielu wędkarzy nie chciałoby siedzieć. Daje mi to na starcie przewagę, że kiedy tam zanęcę i przyjadę na zasiadkę, stanowisko będzie wolne. To w zasadzie pierwszy krok do rozpoczęcia przygody z własnoręcznie przygotowanym i wypracowanym stanowiskiem. Nie zawsze jest łatwo. Często na takie miejscówki muszę dopłynąć pontonem lub przejść pół lasu, ale późniejszy spokój jest tego wart. Często trzeba wykosić trawę lub wyrównać grunt pod namiot, na szczęście to wszystko procentuje. Najważniejsze o czym myślę, to to, żeby się nie zrażać do takich miejsc i robić swoje, czyli polować na te największe.

Jak nęcić karpie?
Jeśli woda ma więcej niż 20 hektarów, warto przygotować ją nawet na 2 tygodnie przed zasiadką. W zasadzie najtrudniej jest zacząć nęcenie. A kiedy już wejdę w rytm – zasiadka i sypanie, jest już dużo prościej. Czasu nigdy nie ma za wiele, więc zaczynam sypanie co drugi dzień przez okres 12–14 dni. To jakieś 6–7 sypań – naprawdę wystarcza, aby ściągnąć ryby z odległych zakątków jeziora.
Kiedy jezioro ma więcej jak 200–300 hektarów, lepiej wydłużyć ten czas do 3 tygodni, a jeśli woda jest nie za duża, czyli 5–20 ha, wystarcza najczęściej 2–3 nęcenia. Oczywiście wiele zależy od zbiornika, więc należy to skorygować dla każdej wody osobno. Trzeba sprawdzać, czy ryby się pojawiają w łowisku i czy wszystko zostaje zjedzone. Na tej podstawie koryguję dawkę zanęty. Czasem ona zostaje na dnie więc porcję trzeba zmniejszyć, a jeśli znika wszystko, lekko zwiększam. Trudno pisać o konkretnych ilościach, bo to mogą być tylko informacje wyjściowe. Przyjmuję sobie, że powinno to być ok. 2–5 kg kulek co drugi dzień i 8–10 kg orzecha tygrysiego z ziarnami. Staram się sypać szerzej w jednym łowisku, a jeśli wybieram dwa, to tam nęcę delikatniej np. samymi kulkami proteinowymi w ilości zaledwie 1–2 kg.
Po takim nęceniu całkiem inaczej rozpoczyna się zasiadkę. Siedzę jak na bombie i nie zastanawiam się, czy będą brały, tylko kiedy i na którym kiju. Piękna była chwila, kiedy w nęconym łowisku po 40 minutach od wywiezienia zestawu była już ostra rolka i karp na macie.
Po całym tym nęceniu i skończeniu zasiadki wystarczy zanęcić przed wyjazdem z łowiska i pojawić się raz w połowie tygodnia. Jeśli więc jeżdżę regularnie na weekendy, mam ciągle utrzymaną miejscówkę. Karpie wtedy przychodzą jak do własnej kuchni, aby zjeść wszystko, co im podałem na talerzu.

Nęcenie rozproszone
Pewnie nie wszyscy z was skuszą się na długotrwałe nęcenie łowiska, dlatego przedstawię strategię na zbiorniki mocno przełowione, głównie wody komercyjne, ale nie tylko. Jak wiecie, na takich wodach łowi się bezustannie. Jeden karpiarz się zwija a już obok rozkłada się kolejny. Zauważcie, że każdy z nich bez względu na wyniki wsypuje sporo zanęty do wody. Nieraz widziałem na podwodnej kamerze masę zalegającej zanęty. Pierwsza sugestia: nie łowić w tak zasypanych placach. W zasadzie, wygląda to już z góry podejrzanie. Wielu karpiarzy sypie z łódki zanętę punktowo i na tym kładzie zestaw. Wygląda to na dnie wszędzie tak samo, więc często karpie doskonale wiedzą, że na takim placyku jest pułapka w postaci zestawu. Spróbujcie więc łowić inaczej.
Staram się rozsypywać zanętę na większym obszarze dna. Pojedyncze kulki, pellet i orzechy tygrysie rozsypuję na obszarze kilku metrów. Do tego na zestaw zakładam tylko worek lub siatkę PVA, najlepiej z pojedynczymi kulkami lub pelletem w środku. Bardzo dobre miałem wyniki, wywożąc w jednej komorze łódki sam zestaw z kulką haczykową, a w drugiej zanętę. W jednym miejscu wsypywałem zanętę, a dopiero po 2–3 metrach kładłem zestaw z przynętą. Taka strategia dobrze się sprawdza, bo karpie często żerują dookoła obsypanych placyków, a pojedyncza kulka z boku nie wzbudza już podejrzeń, jak ta ze środka talerza. Nie zawsze więc warto łowić na typowych talerzykach, bo zbyt czytelne położenie zanęty może odstraszyć karpie, a przecież tego nie chcemy.

Jak nęcić amury?
Wielu karpiarzy często zadaje mi pytanie, jak zwabić amury, bo wiedzą, że są w łowisku, ale jakoś nie chcą brać. Kiedy pytam o sposób nęcenia, to dostaję podobne odpowiedzi: sypiemy jak na karpia, czyli bardziej punktowo. Takim sposobem zwabić amura jest praktycznie niemożliwe. Chyba że akurat ich populacja w łowisku jest ogromna. Kiedy nęciłem typowo pod amura, do wody lądowało po 20 kg zanęty dziennie. Głównie, tak w 80 proc., kukurydza, a reszta to orzech tygrysi i kulki. Amur musi poczuć dużą dawkę zanęty, aby chciało mu się w ogóle podejść do łowiska. W ciepłe dni potrafi zjeść tyle, co waży, więc pomyślmy jakie to są ilości. Na takim dywanie z kukurydzy wystarczy postawić bałwanka z kulek i tylko czekać jak do tego talerza wejdzie Azjata. Krótko mówiąc, aby zwabić amury, trzeba sypać, sypać i jeszcze raz sypać.
Łowienie we własnym, nęconym od kilku tygodni łowisku z roku na rok zanika. Wielu młodych karpiarzy o takim sposobie na karpie pewnie nawet nie słyszało. Nie jest to sposób na łowiska komercyjne, lecz na wody ogólnodostępne, gdzie populacja ryb jest znacznie mniejsza. W takich warunkach tylko regularne nęcenie może przynieść świetne połowy. Wystarczy tylko przyzwyczaić ryby do naszej kuchni i podać im danie główne na talerzu.
Autor: Paweł Szewc






