
Łowienie karpi z rzutu. Poradnik Karpmax
2024-02-14
Jak złowić karpia blisko brzegu. Poradnik Karpmax
2024-02-14Głęboko, głębiej, najgłębiej. Wielkie karpie w głębokiej wodzie.

Na jakiś głębokościach łowić karpie? Płytko czy głęboko? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w tym tekście.
Gdzie do licha mogą być karpie w takiej dziurze w ziemi? Położyłem zestawy jak najbliżej brzegu, na głębokości około 6 metrów, ale zupełnie nie byłem do tego przekonany. Nawet zacząłem wątpić w informacje o sporych karpiach zamieszkujących to jezioro, bo przecież nawet spławów nie mogłem się doczekać. W nocy miałem jedno pociągnięcie, ale nie bardzo mi to wyglądało na karpia. W końcu po dwóch dobach zwinąłem się zrezygnowany. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tego typu wodami, do głowy mi nawet nie przyszło, żeby łowić jeszcze głębiej.
Tydzień później wybrałem się nad jedno ze swoich sprawdzonych jezior, żeby wreszcie sobie połowić. Nad tą niewielką wodę trafiłem kilka lat wcześniej. Zajechałem, rozstawiłem podpórki, zmontowałem wędki i rzuciłem zestawy tak jak zwykle robiłem, czyli 40 metrów od brzegu. Już po trzech godzinach miałem pierwszy odjazd. Po trzeciej wyholowanej rybie nagle uświadomiłem sobie, że właściwie nie mam pojęcia, na jakiej głębokości łowię. Przecież nigdy nie mierzyłem tam gruntu. Po co, skoro miejscówka zawsze była skuteczna. Wydawało mi się, że tak blisko brzegu mogą być 2, najwyżej 3 metry. Pod koniec zasiadki z ciekawości wziąłem wędkę z markerem i ku mojemu zdumieniu okazało się, że cały czas łowiłem na 7 metrach!
Od tego momentu gruntownie zmieniłem swoje przekonania dotyczące łowienia na dużych głębokościach. Uświadomiłem sobie, że wiele moich dotychczasowych porażek wiązało się z silnym przekonaniem, że karpie należy łowić książkowo, a więc płytko. Bodaj pierwszą wodą, nad którą trafiłem zaraz po moim „oświeceniu” był Wygonin. Wówczas jezioro było jeszcze zupełnie nieznane, więc sam musiałem odkrywać jego tajemnice. Już przy pierwszej zasiadce miałem jednak ułatwione zadanie, bo karpie pokazowo się spławiały. Okazało się, że pokazują swoją obecność dość daleko brzegu, nad 5-6 metrową wodą. I z takiej głębokości były brania. Nie jest to nic nadzwyczajnego, skoro w słynnym francuskim Jeziorze St. Cassien karpie są łowione nawet z 25 metrów!

Co skłania karpie do penetrowania aż tak głębokich partii wód?
Oczywiście pokarm. W wielu zbiornikach, podobnych do wspomnianego Wygonina, partie przybrzeżne są jałowe w pokarm, dlatego też ryby szukają pożywienia tam gdzie ono występuje w największej ilości. Charakterystyczną cechą jezior o dużym spadku nachylenia dna, jest osadzanie się pokarmu na końcu stoku. Może więc to być zarówno na 5, jak i na 12 metrach. Ważną rzeczą jest więc dokładne poznanie głębokości, jak również charakteru dna. Można to zrobić przy pomocy wędki z markerem, lub szybciej i dokładniej używając środka pływającego i echosondy. W wielu głębokich zbiornikach na stoku można znaleźć półki, które są doskonałymi miejscami do położenia zestawów. Jednak trzeba to zrobić precyzyjnie i w przemyślny sposób tak, aby przynęta pod wpływem np. podwodnych prądów po prostu nie sturlała się z półki, co często się zdarza, kiedy użyjemy ciężarka o zbyt małej masie. Bywa, że takich półek jest na stoku kilka. Warto wtedy przetestować każdą z nich.

Kiedy jednak stok nie ma żadnych załamań, a zestawy położone u jego podnóża leżą bezczynnie, jedynym wyjściem jest szukanie miejsc w coraz głębszych partiach jeziora. W sytuacji, kiedy koniec stoku wyznacza najgłębsze miejsce, a dalej rozciąga się równa płaszczyzna, posuwamy się z zestawami w stronę środka zbiornika. Moim zdanie najlepiej jest robić to w sposób systematyczny, więc układać zestawy w oddaleniu od siebie o ok. 10 metrów, i po kilku godzinach bez brania, przesuwać je w głąb jeziora. Często tafia się na problem w postaci coraz grubszej warstwy mułu. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że właśnie w mule występują pokłady doskonałego pokarmu dla karpi, przede wszystkim ochotki.
Głębokie miejsca z kilku względów są trudne do połowu
Przede wszystkim jest problem z ich oznakowaniem. Markery rurkowe przy głębokości ponad 10 metrów są praktycznie bezużyteczne, tym bardziej popularne plastikowe znaczniki H, czy zwykłe butelki umocowane na sznurku. Wystarczy niewielki wiatr aby to co wystaje ponad lustro wody, było przesunięte w stosunku do zakotwiczenia o kilka metrów. W takich przypadkach w ogóle rezygnuję z markerów. Znajdując odpowiednie miejsce do położenia zestawu oznakowuję je przy pomocy GPS lub, co robię dużo częściej, zaznaczam na żyłce właściwą odległość. Wówczas łowiąc z rzutu, wystarczy obrać odpowiedni azymut. Podczas rzucania ważne jest, aby kiedy zestaw wpadnie do wody, zupełnie poluzować żyłkę.

Kolejnym problemem jest nęcenie
Powierzchniowe sypanie zanęty (ziaren czy pelletu) zazwyczaj mija się z celem. Zanęta bowiem zanim dotrze na dno może zostać zniesiona o wiele metrów poza obszar łowienia. Dlatego preferuję nęcenie punktowe przy pomocy np. woreczka PVA, ale takiego, który rozpuszcza się jak najdłużej. Po prostu muszę być pewien, że woreczek (czy siateczka) nie rozpuszczą się w trakcie spadania na dno. Warto więc przed łowieniem zrobić eksperyment i wrzucić wypełniony zanętą woreczek w płytkie miejsce, aby sprawdzić jak długo się rozpuszcza. Zamiast woreczka można też użyć tzw. kiełbaski, nasiąkniętej boosterem. Na dużej głębokości karpie praktycznie nie używają narządu wzroku, a pokarmu szukają głównie przy pomocy węchu.

Równie istotne jest przyjrzenie się przynęcie
Łowiąc w mulistych miejscach najczęściej używamy kulek pływających. Czy jednak na głębokości kilku metrów rzeczywiście będą one unosić się nad dnem? Wiele zależy od wyporności samej kulki, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jakie ciśnienie działa na przynętę na głębokości np. 12 metrów. Czy przypadkiem nie spowoduje ono, że kulka jak kamień zatopi się w dnie.
Głębokie wody są to trudne technicznie łowiska, ale często obfitują w pokaźnego rozmiaru karpie. Na takich głębokościach czują się one bezpiecznie i zazwyczaj nie są niepokojone przez wędkarzy. Żeby je złowić trzeba jedynie przełamać barierę mentalną, oraz przyzwyczajenia, nakazujące łowienie karpi w płytkich partiach jeziora.
Autor: Przemysław Mroczek






