
Kombinezon wędkarski Prologic HighGrade Realtree Thermo Suit
2024-12-20
Fox Total Urban vol. 8 – Karpie z parku w Pruszkowie
2024-12-26Wygonin po raz pierwszy – relacja z zasiadki

Przedstawiamy relację z letniej wyprawy Patryka Arenta i Michała Brachmańskiego nad Jezioro Wygonin – miejsce uznawane przez wielu za mekkę polskich karpiarzy. Zapraszamy do lektury!
Wygonin po raz pierwszy
Pomysł wyprawy nad Jezioro Wygonin podsunął mi Patryk, doświadczony wędkarz, który z niejednego karpiowego pieca jadł chleb. Z jednej strony czułem ekscytację – Wygonin od dawna jawił mi się jako wymarzone miejsce dla karpiarzy. Z drugiej jednak strony miałem obawy. Choć wędkę trzymam od dziecka, a półwiecze życia już za mną, to przygodę z karpiowaniem rozpocząłem stosunkowo niedawno. Zastanawiałem się, czy sprostam wyzwaniom dużego zbiornika, czy dobrze wybiorę miejscówki, i czy mój sprzęt podoła. Ciekawość i pasja zwyciężyły. Decyzja zapadła – jedziemy!
Przeprawa przez Wygonin
Termin naszej wyprawy – połowa lipca – dawał nadzieję na sprzyjającą pogodę. 20 lipca o godzinie 11:00 byliśmy gotowi do przeprawy łodzią na stanowisko numer 4. Gdy oddalaliśmy się od brzegu, chłonąłem widok otaczającej nas natury. Powiedzieć, że Wygonin jest piękny, to za mało – to miejsce wręcz urzeka.

Stanowisko i miejscówki
Stanowisko numer 4 okazało się wyjątkowo przestronne – bez trudu rozstawiliśmy namioty i kuchnię polową. Położone w połowie jeziora, w jego najszerszym miejscu, w otoczeniu lasu, zapewniało ciszę i pełen kontakt z naturą. Największym wyzwaniem było jednak wytypowanie miejscówek. Dno jeziora opada stromo, osiągając głębokość 7–10 metrów już 20 metrów od brzegu. Ostatecznie wybraliśmy trzy miejscówki, w których każdy z nas ustawił po jednej wędce. Głębokości wahały się od 4 do 7 metrów.
Taktyka i pierwszy sukces
Jeszcze przed wyjazdem ustaliliśmy, że zabierzemy cztery smaki kulek – truskawkę, wiśnię, kawior oraz kałamarnicę z ośmiornicą. Wszystkie pochodziły od firmy Wratislavia. Dodatkowo przygotowaliśmy ziarna: orzech tygrysi i kukurydzę.
Pierwsze zestawy wylądowały w wodzie około 18:00. Nie spodziewałem się wiele – wiedziałem, że na Wygoninie można spędzić tydzień bez żadnego brania. Jednak już o 18:40 usłyszałem charakterystyczny dźwięk „rolki” na mojej prawej wędce. Spokojny hol i na macie wylądował pierwszy karp. Ważył 10 kg – żaden gigant, ale i tak byliśmy zachwyceni. Ryba skusiła się na kulki kałamarnica z ośmiornicą.

Pierwsza noc
„Apetyt rośnie w miarę jedzenia” – to przysłowie doskonale oddawało nasze nastroje. Pełni wiary oczekiwaliśmy pierwszej nocy. Zmęczony całodniową podróżą i rozbijaniem obozu, zasnąłem szybko, ale Patryk pozostał czujny. Jego cierpliwość została nagrodzona – nad ranem wyholował 20-kilogramowego karpia, odczarowując swoje wcześniejsze niepowodzenia nad Wygoninem.
Kukurydza się sprawdziła
Kolejny dzień upłynął w sielankowej atmosferze – piękna pogoda i wspaniała przyroda sprzyjały relaksowi. W nocy znów mieliśmy brania. Pierwsza ryba spięła się u Patryka, ale kilka minut później na mojej wędce z głębokości ponad 7 metrów zameldował się karp ważący 16 kg. Co ciekawe, wziął na pięć ziaren kukurydzy, choć na Wygoninie często odradza się jej stosowanie ze względu na leszcze.
W kolejnych dniach złowiliśmy jeszcze kilka ryb. Patryk łowił sztuki o wadze 13,6 kg, 18 kg i dwie po 10 kg. Mnie udało się dołożyć 7-kilogramowego karpia.




Podsumowanie
W ciągu pięciu dni zasiadki złowiliśmy łącznie 8 karpi, co uznaliśmy za duży sukces. Patryk złowił największe ryby – 20,6 kg i 18 kg – oba karpie o pięknym, ciemnym ubarwieniu, typowym dla Wygonina.
Ja potraktowałem ten wyjazd jak naukę, starając się obserwować warsztat karpiowy mojego bardziej doświadczonego kolegi. Natomiast Wygonin to nie tylko ryby, klimat tego miejsca jest niepowtarzalny, nie sposób się nim nie zachwycić. Trudno oddać go słowami. Ja zakochałem się od pierwszego spojrzenia i na pewno wrócę – już za rok.
Autor: Michał Brachmański






Jeśli przeżyłeś/łaś ciekawą przygodę, udaną zasiadkę i chciałbyś/łabyś ją przedstawić szerszemu gronu karpiarzy, to prześlij relację, wraz z kilkoma zdjęciami na maila redakcja@karpmax.pl. Najciekawsze opublikujemy na portalu i w naszym mediach społecznościowych.





