
Jezioro Missisipi VIP
2024-02-21
Łowisko Borowy Staw
2024-02-21Zig Rigowy olbrzym – taktyka na duże karpie. Poradnik Karpmax

Każdy wyjazd na ryby jest wielką niewiadomą. W trakcie przygotowań do wyjazdu zakładamy sobie pewien plan działania, który następnie jest weryfikowany przez warunki panujące nad wodą, jak i same ryby. Ostatnia wyprawa, podczas której udało mi się złowić pięknego lustrzenia o masie 28,2 kg tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że takie podejście jest słuszne.
Każdy wyjazd na ryby jest wielką niewiadomą. W trakcie przygotowań do wyjazdu zakładamy sobie pewien plan działania, który następnie jest weryfikowany przez warunki panujące nad wodą, jak i same ryby. Podczas wypraw wędkarskich zawsze staram się czas spędzony nad wodą wykorzystać maksymalnie. Kombinowanie i praca nad wodą nie zawsze przynosi oczekiwany rezultat, jednak często okazuje się, że nawet przy mniej sprzyjających warunkach udaje się skusić jakąś rybę do brania. Ostatnia wyprawa, podczas której udało mi się złowić pięknego lustrzenia o masie 28,2 kg tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że takie podejście jest słuszne.

Wraz z Pawłem wybraliśmy się na kilkudniową zasiadkę na łowisko Dobro Klasztorne w Pobiedziskach. Woda znana w karpiowym świecie od wielu lat, skrywająca w swej toni prawdziwe potwory. Ponieważ nie była to nasza pierwsza wizyta na tym łowisku, wiedzieliśmy, że jest to nieprzewidywalny zbiornik, potrafiący zaskoczyć nawet stałych bywalców.
Taktyka
Postanowiliśmy łowić bardzo prosto: od początku nęciliśmy koniec spadu na głębokości 8 m mieszanką pelletu i kulek, ustawiając zestawy w linii prostej. Jednocześnie stwierdziliśmy, że będziemy aktywnie reagować na to, co będzie się działo podczas kolejnych dni wyprawy.

Paweł postawił na konsekwentne obławianie jednej miejscówki do końca zasiadki, ja skupiłem się na aktywnym łowieniu, przygotowując dwie zapasowe wędki do szybkiej zmiany z Zig Rigiem, który na tym zbiorniku spisywał się rewelacyjnie. Moim założeniem było obławianie nęconych miejsc nocą, natomiast w ciągu dnia, zaraz o poranku, wywoziłem wędki zigowe, próbując skusić do brania ryby żerujące w toni.
Przebieg wydarzeń
Już po pierwszej nocy bez brania domyśliliśmy się, że może być to ciężki tydzień pod względem żerowania ryb. Karpie, co prawda, co jakiś czas pokazywały się w obrębie naszego stanowiska, lecz za wiele się nie działo. Pierwsze branie nastąpiło dopiero w poniedziałkowe popołudnie na wspomnianego wcześniej Zig Riga. Piękny 18-kg lustrzeń wylądował na macie, a ja wiedziałem, że zastosowana przez mnie taktyka jest słuszna. Do wędkowania zastosowałem białą, dość wyporną piankę nasączoną aromatem krill-orange.
Na kolejne brania przyszło nam czekać do kolejnego poranka. Trzymając się założonego planu od razu po przebudzeniu wywiozłem Ziga i spokojnie oczekiwałem na branie, co chwilę zmieniając głębokość, na jakiej znajdowała się przynęta. Jest to ogromnie ważne podczas łowienia w toni, by nasza przynęta znajdowała się w danej partii wody, w której karpie akurat przebywają.

Po godzinie od wywózki zameldował się pierwszy niewielki karp, następnie po kilku godzinach notuję spinkę, a Paweł zalicza swoją pierwszą rybę zasiadki. Co ciekawe, wcześniej bez rezultatu próbował on łowić na piankę nasączoną innym zapachem, natomiast branie nastąpiło dopiero bo zastosowaniu krill-orange. Około południa mam delikatne branie, po czym następuje powolny odjazd, charakterystyczny dla dużych ryb. Po podniesieniu wędki karp spokojnie wybierał kolejne metry żyłki, a mnie przeszło przez myśl, że może to być ten, na którego czekamy. Hol przebiegł spokojnie i dopiero gdy ryba była w podbieraku, zorientowaliśmy się, jaka jest wielka. Prawie trzydziestokilogramowy lustrzeń, i to złowiony dzięki metodzie Zig Rig, przez wielu niedocenianej. Pomyślałem sobie, że lepiej już być nie może, jednak okazało się, że się mylę. Tuż przed zmierzchem, na konsekwentnie trzymanym przez Pawła zestawie, w nęconej od początku miejscówce nastąpiło kolejne branie. Po długim i ciężkim holu w podbieraku lądujemy kolejnego „konia”. Pełnołuski 25-kg karp stał się absolutnym zwieńczeniem tego niesamowitego dnia.
Do końca wyprawy udało się wypracować jeszcze kilka już nieco mniejszych ryb, jednak ciągłe kombinowanie i praca nad wodą pozwoliła łowić je regularnie.

Słów kilka o Zig Rigu
Odkrywając kilka lat temu tę metodę, przekonałem się, jak skuteczne w niektórych okolicznościach jest łowienie karpi w toni. Jest to świetna alternatywa, gdy nie ma brań na klasyczne zestawy. Wymaga także od karpiarza większej aktywności, co jest dodatkowym atutem, gdyż nie ma czasu na nudę, nawet podczas dłuższych sesji nad wodą.
Zauważyłem kilka niuansów związanych z łowieniem na Ziga, które według mnie zwiększają skuteczność, pozwalając nam łowić więcej ryb. Przede wszystkim ogromnie ważna jest tutaj przynęta, jaką zastosujemy: jej kolor, kształt, a także zapach ma ogromne znaczenie i często decyduje o sukcesie lub porażce. Kilka razy zdarzyło mi się, że pomimo obecności karpi w łowisku nie było brań, a dopiero zmiana przynęty i odpowiednie dopasowanie koloru lub zapachu do aktualnych upodobań karpi przynosiło zaskakujące efekty.
Kolejną sprawą – i chyba najbardziej kluczową – jest dopasowanie głębokości, na jakiej prezentujemy przynętę. Praktycznie jedynym sposobem na trafienie jest częsta zmiana położenia prezentowanego przez nas kąska aż do dopasowania się i pierwszego brania. Czasem wystarczy 30 cm w górę lub w dół i brania się nie doczekamy. Pomocna jest w tym wypadku echosonda, która często pokaże nam, w jakich partiach wody danego dnia przebywają ryby.

Jeśli chodzi o nęcenie, to stosujemy mocno smużącą, zapachową mieszankę bardzo drobnych frakcji, mającą na celu zwabienie ryb z większych odległości w okolice naszej przynęty. Jednak podczas łowienia na Zig Riga najważniejsze jest, aby stawiać zestawy tam, gdzie w danej chwili ryby przebywają.
Jest to metoda w moim odczuciu bardzo aktywna, wymagająca od wędkarza obserwacji wody, reagowania na zmieniające się warunki i nieustannego kombinowania. W niektórych warunkach niesamowicie skuteczna pozwalająca łowić ryby, które w danej chwili nie mają ochoty na żerowanie przy dnie.






