
Polskie eliminacje do World Carp Classic – tabela wyników
2026-06-18Bin el Ouidane 2026 – trzy wyprawy, ponad 200 karpi

Poniżej prezentujemy relację Mateusza Wyzuja z pierwszej połowy sezonu 2026 nad legendarnym marokańskim jeziorem Bin el Ouidane. Autor od ponad jedenastu lat regularnie odwiedza tę niezwykłą wodę i dzieli się swoimi doświadczeniami z trzech tegorocznych wypraw.
Nad jezioro Bin el Ouidane wracam od ponad jedenastu lat. Za każdym razem wydaje mi się, że znam już to miejsce bardzo dobrze, a mimo to Maroko zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć.
Pierwsza połowa 2026 roku była dla mnie wyjątkowa. W ciągu kilku miesięcy odbyłem trzy zupełnie różne wyprawy nad Bin el Ouidane – styczniową, kwietniową oraz samotną wyprawę pod koniec maja. Każda z nich była inna, ale wszystkie przypomniały mi, dlaczego od tylu lat wracam właśnie tutaj.
Styczeń – początek sezonu
Pierwszy wyjazd w roku zawsze niesie ze sobą wyjątkowe emocje. Nigdy nie wiadomo, jakie warunki zastaniemy nad wodą i jak będą żerowały ryby.
Tym razem pogoda wyjątkowo nam dopisała. Przez cały pobyt towarzyszyło nam słońce, a temperatura w ciągu dnia dochodziła do około 20 stopni. Jak na środek zimy były to wręcz idealne warunki do wędkowania i spędzania czasu nad wodą.
Jednocześnie Bin el Ouidane po raz kolejny pokazało swój nieprzewidywalny charakter. W trakcie naszego pobytu poziom wody bardzo szybko się podnosił. Było to spowodowane dużą ilością śniegu zalegającego w wyższych partiach gór Atlasu oraz jego intensywnym topnieniem.
Na szczęście odpowiednio wcześnie podjęliśmy decyzję o zmianie miejsc. Dzięki temu mogliśmy komfortowo kontynuować łowienie i jednocześnie obserwować, jak z dnia na dzień zmienia się otaczający nas krajobraz.
To właśnie takie sytuacje pokazują prawdziwy charakter tego jeziora. Każda wyprawa jest tutaj inna, a natura nieustannie przypomina, że to ona dyktuje warunki.
Oczywiście ryby i warunki były ważne, ale równie mocno zapamiętałem ekipę, z którą spędziłem ten wyjazd. Była to grupa pozytywnie zakręconych pasjonatów, z którymi od pierwszego dnia złapaliśmy wspólny język. Takie osoby sprawiają, że wspomnienia z wyprawy zostają na długo po powrocie do domu.




Kwiecień – ludzie tworzą wspomnienia
Kwietniowy wyjazd był dla mnie szczególny przede wszystkim ze względu na ludzi. Wędkarstwo od zawsze było dla mnie czymś więcej niż tylko pogonią za rekordami. To wspólne przeżywanie emocji, rozmowy do późna, poranna kawa nad wodą i radość z sukcesów innych osób.
Podczas tej wyprawy towarzyszyła mi fantastyczna grupa ludzi. Każdy przyjechał z innymi oczekiwaniami, ale wszystkich połączyła ta sama pasja i wyjątkowa atmosfera panująca nad jeziorem.
Kwiecień przyniósł również coś wyjątkowego. Wraz z nami do Maroka przyleciała także żona jednego z uczestników wyprawy. Była pierwszą Polką, która odwiedziła Bin el Ouidane podczas wyjazdu organizowanego przez Morocco Carp Polska. Pokazało to, że Maroko może być nie tylko celem wielkiej wędkarskiej przygody, ale również niezwykłą podróżą dla osób towarzyszących.
Patrząc dziś na zdjęcia z tamtej wyprawy, najbardziej pamiętam nie ryby, lecz ludzi, wspólne posiłki, rozmowy i emocje, które towarzyszyły każdemu braniu.






Samotny maj
Pod koniec maja wróciłem nad Bin el Ouidane sam. Przez jedenaście dni mieszkałem samotnie na niewielkiej wyspie pośrodku jeziora. Bez pośpiechu, bez codziennych obowiązków i bez tłumu ludzi wokół. Był to czas nie tylko łowienia ryb, ale również refleksji.
Współczesne wędkarstwo coraz częściej skupia się na liczbach, rekordach i mediach społecznościowych. Siedząc samotnie nad wodą, przypomniałem sobie, dlaczego sam zacząłem łowić wiele lat temu. Nie dla rekordów. Nie dla zdjęć.Dla emocji, przygody i chwil, których nie da się kupić za żadne pieniądze.
Podczas tej wyprawy udało mi się złowić wiele pięknych ryb, ale najcenniejsze okazały się chwile spędzone w ciszy pośród gór Atlasu, z dala od codziennego pośpiechu.







Bin el Ouidane – miejsce, które zaskakuje
Jest jeszcze jedna rzecz, która łączyła uczestników tych trzech wypraw. Każdy z nich był pod ogromnym wrażeniem samego miejsca. Zdjęcia i filmy potrafią pokazać piękne ryby, ale nie są w stanie oddać ogromu jeziora Bin el Ouidane, otaczających je gór Atlasu, dzikiej natury i przestrzeni, którą człowiek dostrzega po przyjeździe na miejsce.
Wielu uczestników przyznało, że rzeczywistość przerosła ich oczekiwania. Zaskoczył ich nie tylko krajobraz i wielkość jeziora, ale również życzliwość miejscowych ludzi.
Mieszkańcy okolic Bin el Ouidane są niezwykle otwarci, pomocni i zawsze uśmiechnięci. To właśnie dzięki takim spotkaniom człowiek wraca z Maroka nie tylko ze zdjęciami ryb, ale również z pięknymi wspomnieniami i nowymi doświadczeniami.
Podczas tych trzech wypraw udało się złowić grubo ponad 200 karpi. To liczba, która z pewnością robi wrażenie i pokazuje potencjał jeziora Bin el Ouidane. Jednak z perspektywy czasu nie to zapamiętałem najbardziej. Najcenniejsze okazały się wspólne chwile nad wodą, niezwykłe krajobrazy, spotkania z ludźmi oraz historie, które wydarzyły się podczas każdej z tych wypraw. To właśnie dla takich przeżyć od ponad jedenastu lat wracam do Maroka.

Więcej niż ryby
Patrząc dziś na te trzy wyprawy, widzę coś więcej niż tylko karpie. Widzę ludzi, którzy spełniali swoje marzenia. Widzę wspólne zdjęcia, rozmowy, śmiech, emocje po braniach i przyjaźnie, które powstały nad wodą.
Bin el Ouidane to miejsce wyjątkowe. Oczywiście żyją tam wielkie karpie, które przyciągają wędkarzy z całego świata. Jednak z biegiem lat zrozumiałem, że największą wartością tego miejsca nie są ryby. Są nią wspomnienia.
To dopiero pierwsza część mojego marokańskiego sezonu 2026. Przede mną kolejne wyprawy, kolejne spotkania z ludźmi i kolejne przygody nad Bin el Ouidane. I już dziś nie mogę się doczekać powrotu nad tę niezwykłą wodę.
Tekst/zdjęcia: Mateusz Wyzuj





