
Zimowe łowy pełne emocji – Dookoła świata cz. 3
2025-03-18
V Zawody Karpiowe Big Fish Polska – patronat Karp Max
2025-03-24Pianka rozpuszczalna, Warwick Rig, Line Biter – stare patenty, które wciąż działają
Wędkarstwo karpiowe pełne jest innowacyjnych metod, które na przestrzeni lat zyskały popularność, a następnie popadły trochę w zapomnienie. W tym artykule przypominamy kilka ciekawych rozwiązań, które wciąż mogą znacząco poprawić skuteczność połowu.
W tym artykule poznacie 5 starych patentów, które w wędkarstwie karpiowym czasami nadal są stosowane. Są to:
- Pianka rozpuszczalna
- Gumka zamiast włosa
- Line Biter
- Warwick Rig
- Pasta zanętowa
Pianka rozpuszczalna
Materiały rozpuszczalne od wielu lat są niezwykle popularne wśród karpiarzy. Nic w tym dziwnego, są bowiem niezastąpione w punktowym nęceniu. O ile woreczki, siatki czy nici PVA, doskonale znamy, to piankę rozpuszczalną nad łowiskami spotyka się rzadko. Jest ona natomiast bardzo ciekawym materiałem, mającym kilka zastosowań.
Pianka rozpuszczalna wygląda jak chrupki spożywcze, ma tylko inną konsystencję, no i nie ma smaku. Była kiedyś powszechnie stosowana jako miękki wypełniacz paczek pocztowych, dopóki nie została prawie całkowicie wyparta przez wszelakiego rodzaju folie bąbelkowe. Pianka po umieszczeniu w wodzie dość szybko się rozpuszcza, jest przy tym zupełnie nieszkodliwa dla środowiska.
Podstawowe zastosowanie pianki to przeciwdziałanie przed zaplątaniem się haczyka w rośliny zalegające dno lub pogrążenie się przynęty w mule, po zarzuceniu zestawu.
Zastosowanie pianki jest dziecinnie proste. Nadziewamy ją na haczyk. Zarzucamy zestaw, zaś wyporna pianka po opadnięciu na dno łowiska, unosi haczyk (dając dwie lub trzy pianki zwiększymy wyporność, co pozwoli również na uniesienie kulki). Pianka po kilkunastu sekundach rozpuszcza się, uwalniając zestaw. Haczyk osiada wówczas na dnie. Podobnie dzieje się w zamulonych wodach, gdzie ważne jest, aby przynęta znalazła się w wierzchnich warstwach mułu.
Pianka ma jednak jeszcze jedno zastosowanie. Po odpowiednim ukształtowaniu wokół haczyka, tworzy znakomitą chwilową osłonę antyzaczepową. Wówczas, po zarzuceniu, możemy swobodnie podciągnąć zestaw tak, aby wyprostować przypon. Ponieważ haczyk schowany jest w piance, na pewno nie zahaczy się o rośliny czy patyki zalegające dno. Pianka użyta w taki sposób znakomicie się sprawdza, kiedy łowimy w pobliżu roślin. Zazwyczaj nigdy nie wiemy, czy haczyk gdzieś się nie zaczepił. Pianka zaś daje nam pewność, że zarówno haczyk, jak i przynęta będą łatwo dostępne dla karpia.

Wędkarstwo karpiowe – gumka zamiast włosa
Włos jest oczywiście najlepszym sposobem mocowania przynęty. Jeżeli jednak ktoś chce spróbować czegoś innego, może posłużyć się jednym z kilku sposobów alternatywnych. Jednym z nich jest użycie gumki zamiast włosa. Nie jest to rzecz nowa, jednak dość rzadko spotykana.
Gumką możemy mocować kulkę w zestawach D-rig, do stalowego kółka, które może być ruchome lub na stałe zamocowane na trzonku haczyka. Gumka ma tę przewagę nad włosem, że rozciągając się pozwala na zamocowanie kulek o różnej średnicy. Nie jest to praktycznie możliwe przy użyciu włosa (chyba, że zastosujemy włos o regulowanej długości, co jednak nie jest praktycznym rozwiązaniem).
Poznaj historię powstania metody włosowej – zobacz film
Ideą zastosowania gumki było jednak coś innego. Nie przebijanie kulki (jak w przypadku włosa), lecz oplatanie jej wokół. Takie mocowanie jest bardzo szybkie, nie ma problemu średnicy kulki, a jedyny wymóg to wykonanie wokół kulki małego rowka, który uniemożliwia zsunięcie się gumki.
Pierwotny pomysł użycia gumki odnosił się wyłącznie do kulek pływających. Wiązało się to z brakiem konieczności ich przebijania, przez co nie chłonęły wody i o wiele dłużej pływały. Miały jednak tendencje do spadania podczas wyrzutu, dlatego zamiast gumek zaczęto używać dakronu lub nici dentystycznej, wiązanych wokół kulki.
Klasyczne gumki do mocowania kulek bywają w ofercie niektórych firm karpiowych, podobnie jak ich nieco inna wersja – mocowane bezpośrednio do haczyka. Gumki takie umożliwiają mocowanie zarówno minikulek, jak i przynęt o znacznej średnicy (gumkę tę możemy także nadziewać jak włos – do „bałwanków”).
Mocowanie gumką jest poręcznym i skutecznym rozwiązaniem, trzeba jednak pamiętać, że podczas wyrzutu gumka rozciąga się, a bywa, że pęka. Nie radzimy stosowania tej metody do rzucania na znaczne odległości.

Line Biter
Ten niezwykle prosty, ale bardzo przydatny przyrząd wymyślony został ponad 20 lat temu przez Martina Locke z firmy Solar. Cóż to jednak jest, ten Line Biter? Po prostu kawałek kolorowej pianki w kształcie gruszki z zamontowanym wewnątrz mechanizmem sprężynowym i haczykiem do wkładania żyłki. Na pierwszy rzut oka to zwykły podwieszany wskaźnik brań, od lat stosowany w wędkarstwie gruntowym. Owszem, tak wygląda, lecz służy do zupełnie czegoś innego.
W wielu łowiskach z zaczepami lub gdzie pełno jest roślinności wodnej, skuteczny hol karpia możliwy jest wyłącznie ze środka pływającego. Zwłaszcza nocą jest to technicznie bardzo trudne zadanie. Jednym z podstawowych problemów jest brak rozeznania, w którym miejscu znajduje się ryba. Nawet w świetle latarki czołowej nie widzimy bowiem miejsca wejścia żyłki do wody. Zresztą w słoneczny dzień, kiedy oślepia nas słońce, borykać się możemy z podobnym problemem. Wówczas z pomocą przychodzi właśnie Line Biter.
W swojej dolnej części ma przycisk, którym otwiera się plastikowy haczyk, w którym po wywiezieniu zestawu wkładamy żyłkę tuż za szczytówką wędki. Wskaźnik zjedzie po żyłce i ustawi się w miejscu jej wejścia do wody. W trakcie holu Line Biter pomalowany farbą fluo jest znakomicie widoczny nawet bez światła latarki i zawsze pokazuje nam kierunek, w którym jest karp.
To znakomite ułatwienie, dzięki któremu nieraz udało mi się ominąć zaczepy. Samo urządzenie bez problemów przemieszcza się po żyłce, a dzięki oczku o dużej średnicy jest bardzo łatwe w obsłudze. Line Biter można również stosować nocą, łowiąc z rzutu. Po prostu zakładam go po zarzuceniu zestawu i mam pełną kontrolę nad kierunkiem przemieszczania się ryby, nie musząc domyślać się, w którą stronę ona płynie.

Warwick Rig
W wędkarstwie karpiowym możliwości konstrukcji zestawów końcowych jest co niemiara. Począwszy od klasycznego węzła bez węzła, aż po niezwykle dzisiaj popularny Ronnie Rig.
Jeden z najsłynniejszych „wymyślaczy” to Frank Warwick, który dobre kilkanaście lat temu zaproponował swoistą racjonalizację zestawów pływających. Warto o jego pomyśle przypomnieć, bo to jeden z najbardziej skutecznych sposobów na delikatnie żerujące, ostrożne karpie.
Warwick doszedł do wniosku, że aby przechytrzyć karpia należy obciążenie balansujące przynętę umieścić nie na przyponie, a na trzonku samego haczyka.
Na haczyk zakładamy odcinek cieniutkiej plecionki, której końce ściskamy ołowianą śruciną o wielkości odpowiedniej do zbalansowania przynęty. Oczko z plecionki powstałe wokół haczyka musi być na tyle duże, aby śrucina mogła swobodnie poruszać się po trzonku, z drugiej strony na tyle małe, aby zatrzymywała się na zadziorze, nie spadając z haczyka. Całość powinna być dokładnie wykończona. „Wąsy” pozostałe z drugiej strony śruciny najlepiej jest opalić zapalniczką.
Tego typu obciążenie najlepiej się prezentuje na haczykach z długim trzonkiem. Kulka na włosie znajduje się tuż nad dnem, zaś haczyk nie stoi pionowo, a usytuowany jest poziomo, tak, aby ostrze dotykało dna. Karp zasysając przynętę wraz z haczykiem, nie jest w stanie wyczuć śruciny, gdyż znajduje się ona tuż pod kulką. Sama śrucina nie przeszkadza we wbiciu haka, ponieważ porusza się po trzonku haka, w końcu opierając się na mocowaniu włosa. Ten prosty sposób jest wyjątkowo skuteczny, zwłaszcza w łowiskach o dużej presji.

Pasta zanętowa
Pasty zanętowe w wędkarstwie karpiowym nie są niczym nowym. Używano ich od dawna, jednak nigdy nie były szerzej rozpowszechnione. Ci, którzy próbowali, zgodnie stwierdzają, że na przynęty oblepione pastą jest zdecydowanie więcej brań. Pastami można oblepiać zarówno kulki na włosie, jak i na przykład ciężarki. Dostępne są pasty gotowe do użycia, ale też każdy może je przygotować we własnym zakresie.
Kiedyś eksperymentowano z oblepianiem kulek proteinowych ciastem wykonanym z kaszy manny, aromatyzowanej olejkiem waniliowym. Ciasto takie niestety nie miało właściwości klejących, więc szybko się rozklejało. Jednak całkiem skutecznie przyciągało drobnicę, której ruch w wodzie z kolei przywabiał karpie.
Dzisiaj wykonanie pasy we własnym zakresie jest bardzo proste. Jedyne składniki to miks do wyrobu kulek (najlepiej na bazie mączek rybnych), ekstrakt z drożdży i wybrany płynny pokarm (może być na bazie zwierzęcej, jak Liquid Food Liver, lub owocowej, np. Pineapple Liquid Food). Płynny pokarm jest bardzo bogatym w aminokwasy i witaminy, dzięki czemu doskonale wabi karpie.
Po wlaniu płynnych dodatków do miksu, całość dokładnie wyrabiamy. Co do konsystencji pasty, mamy pewną dowolność. Może ona być dosyć twarda (ale zawsze sprężysta), wówczas pasta lepiej trzyma się kulki i wolniej rozpuszcza w wodzie. Ważne jest, aby drobnica zbyt szybko nie rozprawiła się z powłoką okrywającą kulkę przynętową. Dlatego można eksperymentować z grubością okleiny, oczywiście w pewnych rozsądnych granicach. Jeżeli kulka przynętowa ma średnicę 20 mm, to oklejona pastą nie powinna mieć dwukrotnie większej średnicy. Przecież może się zdarzyć, że karp bardzo szybko znajdzie się w obszarze łowienia, wówczas może mieć kłopoty z pobraniem tak dużej przynęty, jeżeli w ogóle się nią zainteresuje. Tak wielka kula może być dla niego podejrzana.
Pasty wykonywane domowym sposobem należy zużyć podczas jednej zasiadki, bowiem bez użycia konserwantu szybko ulegną zepsuciu.

Podsumowanie
Wędkarstwo karpiowe to dziedzina, w której innowacyjne rozwiązania często pojawiają się i znikają, ustępując miejsca nowszym technikom. Jednak wiele z tych zapomnianych metod nadal ma potencjał i może przynieść świetne efekty nad wodą.
Rozpuszczalna pianka, alternatywne sposoby mocowania przynęty, jak gumka zamiast włosa, czy precyzyjne wskaźniki brań, takie jak Line Biter, to tylko niektóre z pomysłów, które warto przypomnieć. Z kolei Warwick Rig i pasty zanętowe pokazują, jak odpowiednie dopracowanie detali może zwiększyć skuteczność połowu, szczególnie na łowiskach o dużej presji.
Choć technologia i nowe materiały zmieniają sposób, w jaki łowimy karpie, to warto czasem sięgnąć do sprawdzonych, lecz mniej popularnych metod. Mogą one nie tylko zwiększyć efektywność, ale także dostarczyć nowych doświadczeń i satysfakcji z wędkowania.
Autor: Karp Max (redakcja@karpmax.pl)





