Zarejestruj się | Zaloguj przez Facebook
(głosy: 7) oceń
 
Ocena 4,7: 

2011-01-27 00:00:00

Nęcenie wiosną

Maj to bodaj najlepszy okres na karpie. Świadczą o tym zgłoszenia medalowych ryb. Gdyby dokonać statystyki złowionych karpi w ostatnich latach, to zapewne piąty miesiąc znalazłby się na czele.


Nie odkryję Ameryki pisząc, że wiosennych karpi szukamy raczej w płytkich miejscach, zatokach, okolicach trzcinowisk (fot. 1). Nie odkryję Ameryki pisząc, że wiosennych karpi szukamy raczej w płytkich miejscach, zatokach, okolicach trzcinowisk (fot. 1).
Galerie
  • Najlepszym sposobem podania zanęty są woreczki lub siatki PVA (fot. 2).
  • Siateczka wcale nie musi być duża, wystarczy, aby weszły do niej dwie garście pelletu. Dzięki temu jest lekka i możliwa do wyrzucenia nawet wędziskiem o niezbyt dużej krzywej ugięcia (fot. 3)
  • Nie wspominałem nic o konopiach, które również są znakomitą, nie tylko wiosenna, ale także całoroczną zanętą. Możemy dodać je w Metodzie do zanęty sypkiej, natomiast świeżo ugotowanych nie radzę wsypywać bezpośrednio do woreczka czy siatki, bo ją natychmiast rozpuszczą (fot. 4).

Kiedy powietrze, a co za tym idzie woda, stają się coraz cieplejsze, wzrasta apetyt karpi. Przed nimi tarło, wtedy na pewien czas znikną z naszego pola widzenia chyba, że będziemy umieli je wówczas zlokalizować. Lokalizacja ryb jest więc najważniejsza. Nie odkryję Ameryki pisząc, że wiosennych karpi szukamy raczej w płytkich miejscach, zatokach, okolicach trzcinowisk (fot. 1).
Jednak nie to jest tematem tego artykułu, a nęcenie. Nie ukrywam, że jest ono prawdziwą wędkarską sztuką, chyba najtrudniejszą do opanowania. Nawet doświadczeni karpiarze często stają przed problemami związanymi z zanęcaniem – więcej czy mniej, z ziarnami czy bez, na małym czy dużym obszarze, itp. maj, czy nawet początek czerwca to dla mnie nęcenie wyłącznie punktowe. Wiąże się to z dwoma czynnikami. Po pierwsze z żyznością dna zbiornika i z zaleganiem na nim szczątków ubiegłorocznej roślinności. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że w zależności od klimatu (wczesna lub późna wiosna), wiosną nie ma jeszcze na dnie takiej ilości roślin jak w późniejszych miesiącach. Tym samym zapach wody jest jeszcze świeży, nie „zmącony” silnym aromatem roślin. Karpie więc doskonale wyczują  nienaturalne zmiany w ich wodnym środowisku, kiedy wrzucimy do wody zbyt dużą ilość zanęty, bądź też pokryjemy nią większy obszar. Ryby teraz wyszukują rarytasy tam gdzie w wodzie zaczyna się rodzić nowe życie – w płytkich miejscach, o cieplejszej wodzie i lepszym nasłonecznieniu. Duże ilości zanęty w płytkiej wodzie są dla karpia sygnałem (także wzrokowym, jeżeli woda jest przejrzysta) alarmowym.
Swoje wiosenne zestawy przygotowuję w dwojaki sposób. Sięgam po materiały rozpuszczalne bądź zanętę sypką. Najlepszym sposobem podania zanęty są woreczki lub siatki PVA (fot. 2). Ostatnio prawie wyłącznie używam tych drugich. Są łatwiejsze w „obsłudze”, doskonale toną i szybciej się rozpuszczają. Co w takim razie do siatki? Przede wszystkim drobny rybny pellet (o średnicy od 2 do 7 mm), a także pokruszone kulki. Na zawiązaną z obu stron siateczkę nadziewamy haczyk z zestawu i po prostu punktowo kładziemy w łowisku. Siateczka wcale nie musi być duża, wystarczy, aby weszły do niej dwie garście pelletu. Dzięki temu jest lekka i możliwa do wyrzucenia nawet wędziskiem o niezbyt dużej krzywej ugięcia (fot. 3). Nie jestem zwolennikiem używania wiosną boosterów, natomiast przydać się może olej rybny. W zależności od wody, w kwietniu, ale także czasami dopiero w maju, ma tarło leszcz, oraz płoć. Miejsca składania ikry przez te ryby zawsze są odwiedzane przez karpie. Chociaż ichtiolodzy twierdzą, że ikra leszcza jest gorzka i karp jej nie pobiera, moje obserwacje mówią coś zupełnie innego. Nie wiem, co karp z tą ikrą robi, ale na pewno jej obecność bardzo go elektryzuje. Karpie z jeziora potrafią wręcz skoncentrować się w kilku niewielkich obszarach, właśnie tam gdzie trze się leszcz. Wtedy rozsądne jest zanurzenie siatki z pelletem w oleju. Zauważyłem, że w niektórych przypadkach działa to znakomicie, wzbudzając w karpiach niepohamowany instynkt pobierania w tym miejscu pokarmu.
Jeżeli jednak nie dysponujemy materiałami rozpuszczalnymi, możemy zrobić nieco inaczej. Trzeba zastosować starą, poczciwą Metodę, czyli koszyk oblepiony zanętą sypką. Nie może to jednak być typowa zapachowa sypka, stosowana w cieplejszych porach roku. Wybieram zanętę o neutralnym zapachu, dobrze klejącą, której zadaniem jest przeniesienie w łowisko...pelletu. Po prostu do sypkiej wsypujemy rybny pellet, razem mieszamy i oblepiamy koszyk. Dzięki ciężarowi kuli zanętowej pellet trafi nawet w odległe rejony łowiska. Sypka szybko zostanie wymyta, głównie przez drobnicę, a w łowisku pozostanie powoli smużący pellet i zestaw z przynętą na włosie. Także w tym przypadku kulę zanętową można polać olejem rybnym.
Przy takim sposobie nęcenia bardzo ważna jest stała obserwacja wody. Zestawy przerzucamy co 2-3 godziny, najlepiej w pobliżu miejsc gdzie uda nam się zaobserwować ślady aktywności karpi. Wiosną dość łatwo je zobaczyć, nawet w mętnej wodzie. Wiry na powierzchni, czy poruszające się trzciny to zapewne ich zasługa. Nigdy jednak nie należy rzucać zestawu bezpośrednio w takie miejsce, bo ryby po prostu wystraszymy, tym bardziej, że zanęta w PVA robi trochę hałasu. Wystarczy jednak umieścić zestaw 3-4 metry w bok, a z dużą dozą prawdopodobieństwa karpie znajdą naszą przynętę.
Nie wspominałem nic o konopiach, które również są znakomitą, nie tylko wiosenna, ale także całoroczną zanętą. Możemy dodać je w Metodzie do zanęty sypkiej, natomiast świeżo ugotowanych nie radzę wsypywać bezpośrednio do woreczka czy siatki, bo ją natychmiast rozpuszczą (fot. 4). Są na to dwa sposoby – osuszenie konopi w wiaderku wypełnionym pelletem (trwa dość długo), lub wlanie do naczynie z odsączonymi konopiami oleju rybnego. Po kilkunastu minutach odsączamy olej, a konopie nim pokryte umieszczamy w PVA bez obawy, że się rozpuści.
Opisywany sposób nęcenia wiąże się także raczej z aktywnym wędkowaniem. Najlepsze efekty przynosi nie długotrwała zasiadka w jednym miejscu, a częsta zmiana stanowisk. Dlatego nie warto brać ze sobą góry sprzętu, a jedynie wędki, dwie podpórki, podbierak, wiaderko z zanętą, mały plecak i lekkie krzesełko. Efekty (prawie) murowane (fot. 5).

Autor: Przemysław Mroczek
Oceń artykuł:

Komentarze

  • zgłoś naruszenie

    17-02-2011 | cincin

    Na moim jeziorku koniec kwietnia i początek maja to duża ilość zanety czyli około 4kg kukurydzy gotowanej 100 kulek i nastepnego dnia rezultaty już są.Na dosyć dużym jeziorku (140ha)ale płytkim max 2,5m

  • zgłoś naruszenie

    20-02-2011 | miro

    Bardzo dobry i pomocny artykuł, pozdrawiam panie Przemku.

  • zgłoś naruszenie

    27-02-2011 | bart

    Dobry pomocny art. rowieje z pewnością dylematy jak zaczić sie na "miśki" na początku sezonu...
    W każdym bądź razie życzę wszystkim karpików na macie już podczas pierwszej zasiadki...pozdrawiam bartek

  • zgłoś naruszenie

    04-03-2011 | Dawid

    Jaką minimalną głębokość może mieć zatoka przy trzcinowiskach? ;)

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Polecane artykuły

Karp Max 6/2014

Karp Max 6/2014




ZAMÓW DARMOWY NEWSLETTER

Bądź na bieżąco, nie przegap żadnej ważnej informacji.
Otrzymuj informację prosto na Twojego maila.


pokaż