Jednymi z najtrudniejszych karpiowych łowisk są niewielkie jeziorka czy wyrobiska, których dno pokrywa gruba warstwa mułu. Kto próbował łowić w takich wodach wie jak trudno jest wybrać łowisko i odpowiednio położyć zanętę oraz przynętę.
Nie mam tu na myśli płytkich zatoczek, będących częścią większych zbiorników, a wody w których warstwa mułu zalega właściwie na całej powierzchni dna (fot. 1). Jeżeli sondując dno uda się znaleźć choć skrawek twardego gruntu, to właśnie tam koncentrujemy naszą uwagę. Kiedy jednak takiego miejsca nie ma, musimy odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: jeżeli w wodzie są karpie (a są), to gdzie żerują? Oczywiści poszukują pokarmu w mule, bo innej możliwości nie mają.
Lokalizacja
Są dwa sposoby na zlokalizowanie takich miejsc. Oba wymagają uważnej obserwacji wody. Jeżeli jest bezwietrznie, możemy zaobserwować wydobywające się z dna bańki, świadczące o ryciu dna przez karpie. Aby nie było wątpliwości czy to przypadkiem nie liny, trzeba trochę praktyki w rozróżnianiu bąblowania. Karpiowe ślady są o wiele większe i bardziej intensywne od linowych. Szybko uda nam się w ten sposób określić obszary żerowania karpi, a więc i miejsca, w których powinniśmy położyć naszą zanętę. Drugi sposób to obserwowanie spławów karpi. Jest niemal pewne, że w tych miejscach ryba nie tylko w namacalny sposób pokazuje swoją obecność, ale również żeruje (fot. 2).
Zanęta
Kiedy wybierzemy już łowisko, przychodzi czas na nęcenie. Czy jest ono konieczne? Tak, chociaż znam wody, w których doskonałym sposobem jest łowienie na „macanego”. Zarzucam zestaw w punkt wydobywania się bąbli, czekam 5 minut i przerzucam w nowe miejsce. Wbrew pozorom, ta taktyka może być skuteczna, pod warunkiem, że przynęta będzie odpowiednio zaprezentowana. Oczywiście przynęta musi być dobrze dobrana w każdej okoliczności łowienia w mule, a właściwie nad mułem. Zasada jest prosta – aby karp jak najszybciej zlokalizował podana przez nas przynętę, powinna ona znajdować się nad mułem (kulka pływająca) lub na jego powierzchni (przynęta neutralnie zbalansowana). Łowiąc w mulistych zbiornikach jako przynęty używam kulek, chociaż kukurydza podniesiona kawałkiem korka czy styropianu też może być skuteczna (fot. 3). Z kukurydza jest jeden kłopot – bardzo szybko nasiąka zapachem mułu. Dotyczy to oczywiście także kukurydzy użytej jako zanęta. Można naturalnie zadipować kukurydzę w jakimkolwiek zapachu, ale z doświadczenia wiem, że na niewiele się to zda.
Przynęta neutralnie zbalansowana
Co w takim razie robić? Moja rada to neutralnie zbalansowane kulki na bazie miksu rybnego. Kulki neuturalnie zbalansowane to takie, które po wrzuceniu do wody bardzo powoli opadają na dno, w naszym przypadku osiadają na wierzchniej warstwie mułu. Aby lokalizacja była jeszcze łatwiejsza, podstawą miksu, z którego wykonuję kulki jest mączka rybna. Ma ona dwie ważne właściwości – po pierwsze nie chłonie zapachu mułu, pod drugie zrobiona z niej kulka pływa. Naturalnie sama mączka rybna nie wystarczy, bo nasze kulki zanętowe nie mogą pływać. W odpowiedniej proporcji dodajemy więc inne składniki (mąka sojowa, kukurydziana), tak aby wykonane kulki miały opisane wyżej cechy. Dokładnej proporcji nie podam, gdyż mączki rybne mają różną „pływalność”, wszystko trzeba więc robić metodą prób i błędów.
Aromaty
Kulki zanętowe można aromatyzować, chociaż nie jest to konieczne. Sam stosuję „cierpkie” zapachy leśne (jeżyna, żurawina) lub korzenne, w proporcji maksimum 3 ml na ½ kg mieszanki bazowej. Osobno przygotowuję kulki przynętowe, do których dodaję dwu lub nawet trzykrotnie większą dawkę atraktora. Łowiąc w mulistych zbiornikach dobrze jest zanęcać punktowo, tak aby karpie nie musiały tracić czasu na przeczesywanie zbyt dużej powierzchni dna. Możemy wspomóc nasza przynętę materiałami rozpuszczalnymi, np. kulkami nanizanymi na nić PVA lub kawałkami kulek w woreczku rozpuszcalnym. Innym znakomitym sposobem, jest drobny granulat karpiowy. Pellet jest lekki, osiada na mule, tworząc chmurę smakowo-zapachową, znakomicie przyciągająca karpie. Można nim obficie nęcić (bez obawy o przekarmienie), a także podawać wraz z przynętą w siateczkach PVA. Warto również spróbować dodać do woreczków (wraz z kulkami czy granulatem) booster, który nie rozpuści woreczka, a w łowisku utworzy fantastyczną chmurę zapachową (fot. 4).
Zestawy przyponowe
Osobną sprawą jest przygotowanie zestawów przyponowych. Bardziej zaawansowani karpiarze zastosują do tego celu bardzo wymyślne zestawy końcowe, chociaż zwykły przypon z plecionki również się sprawdzi (dla pewności, że kulka nie zapadnie się w muł, radzę stosowanie dłuższych przyponów – ok. 30-40 cm). Do specyficznych warunków na dnie najlepiej nadają się ciężarki płaskie, które w mniejszym stopniu zapadają się w muł. Żeby zestaw w jak najmniejszym stopniu zanurzył się w mule, wystarczy podczas ostatniej fazy lotu zestawu, tuż przed wpadnięciem do wody, zahamować go, przykładając palec do szpuli kołowrotka. A później już tylko czekać na branie (fot. 5).