(głosy: 0) oceń
 
Ocena 0,0: 

2011-01-25 00:00:00

Jak oznaczyć łowisko?

Podczas dłuższych karpiowych zasiadek, a przede wszystkim na dużych wodach, nieodzowne jest oznaczenie miejsc nęcenia, czy położenia zestawu. Jako znaczniki mogą być użyte zarówno powszechnie do tego celu stosowane plastikowe butelki, jak i specjalne do tego celu zaprojektowane markery.


Po zlokalizowaniu interesujących nas miejsc, musimy je zaznaczyć.  Robię to w dwóch etapach. Początkowo zaznaczam miejsca zgrubnie, wrzucając do wody samogruntujące markery, w kształcie litery H, lub jemu podobne (fot. 1 Po zlokalizowaniu interesujących nas miejsc, musimy je zaznaczyć. Robię to w dwóch etapach. Początkowo zaznaczam miejsca zgrubnie, wrzucając do wody samogruntujące markery, w kształcie litery H, lub jemu podobne (fot. 1
Galerie
  • Do oznaczania docelowego mogą służyć butelki, najlepsze są półlitrowe typu „Fanta” (fot. 2)
  • W łowiskach o głębokości nieprzekraczającej 6 metrów, najlepiej sprawdzają się bojki z plastikowych rurek, które w dodatku w stu procentach są bezpieczne dla naszych zestawów (fot. 3).
  • Najprostszą konstrukcją bojek, są wkładane jedna w drugą plastikowe rurki, z których ostatnia jest wypełniona pianka zwiększającą jej wyporność, a także oklejona odblaskową taśmą. Dolna rurka jest osadzona na dnie przy pomocy ołowianego ciężarka (fot. 4).

  Oznaczenie łowiska jest niezwykle ważne, gdyż tylko celne podanie przynęty, w uprzednio zanęconym miejscu, może przynieść sukces. Oczywiście najpierw musimy wysondować łowisko. Możemy to zrobić z brzegu, przy pomocy markera zamontowanego na wędce, ale to znacznie ograniczy nasze pole działania. Najlepszym sposobem jest użycie łódki czy pontonu, oraz echosond. Po zlokalizowaniu interesujących nas miejsc, musimy je zaznaczyć.
Robię to w dwóch etapach. Początkowo zaznaczam miejsca zgrubnie, wrzucając do wody samogruntujące markery, w kształcie litery H, lub jemu podobne (fot. 1). Spośród kilku zaznaczonych miejsc wybieram te, na których będę chciał się skoncentrować. Następnie obsypuję te miejsca zanętą i stawiam docelowe markery, na przedłużeniu linii łączącej stanowisko na brzegu z owymi markerami, z tym, że około 10 metrów w głąb jeziora. Jest to konieczne, aby po braniu rozpędzony karp od razu nie wpakował się w znacznik. Po rozpoznaniu sytuacji, a zwłaszcza punktu gdzie będzie umieszczana przynęta (zarzucana wędką lub wywożona), zwijam markery tymczasowe.
  Markery w kształcie litery H mogą oczywiście być także docelowymi, ale już parę razy miałem z nimi spore kłopoty, więc używam ich tylko do oznaczania wstępnego. Kiedy zacięty karp wejdzie w tego typu marker, prawie zawsze tracimy rybę, albo go ściągamy do brzegu.
  Do oznaczania docelowego lepiej jest użyć innego rodzaju znaczników. Mogą to być butelki, najlepsze są półlitrowe typu „Fanta” (fot. 2). Najważniejsze jest zamocowanie ich do linki, na której drugim końcu, na dnie znajduje się sporej masy kamień, lub metalowy obciążnik (jest pewniejszy). Butelka powinna nie więcej niż w połowie wystawać z wody. Aby ją tak umocować możemy koniec linki włożyć do butelki i zamocować ją zakrętką. Ważne jest, aby tak ustawić długość linki by butelka znajdowała się w pozycji pionowej. Istotną sprawą jest też obklejenie wystającej części butelki dwoma kontrastowymi taśmami samoprzylepnymi. Może to być taśma czarna i czerwona, czy czarna i żółta. Wówczas niemal w każdych warunkach butelka będzie widoczna. Jeszcze lepszym rozwiązaniem, zwłaszcza podczas łowienia nocą, jest obklejenie butelki taśma odblaskową. Przy użyciu latarki bardzo szybko odnajdziemy miejsce położenia zestawu. Dobrze zamontowana bojka, wykonana z butelki, zazwyczaj nie sprawia większego kłopotu, kiedy zacięty karp za nią zajdzie.
  W łowiskach o głębokości nieprzekraczającej 6 metrów, najlepiej sprawdzają się bojki z plastikowych rurek, które w dodatku w stu procentach są bezpieczne dla naszych zestawów (fot. 3). Najprostszą konstrukcja są wkładane jedna w druga plastikowe rurki, z których ostatnia jest wypełniona pianka zwiększającą jej wyporność, a także oklejona odblaskową taśmą. Dolna rurka jest osadzona na dnie przy pomocy ołowianego ciężarka (fot. 4). Kiedy karp popłynie za markera i skręci w bok, żyłka tylko przechyli bojkę i bez problemu z niej się uwolni.
  Na bardzo podobnej zasadzie działają najbardziej skomplikowane bojki, z głowicą, w której zamontowana jest świecąca dioda i czujnik zmierzchowy. Dioda zapala się i wyłącza automatycznie, zaś w ciemności pozwala bezproblemowo wywozić zestawy, a nawet rzucać,  jeżeli łowisko jest osiągalne z brzegu (fot. 5).
  Na zakończenie przypomnienie, że po każdej zasiadce bojki powinniśmy wyjąć z wody i zabrać ze sobą, nawet jeżeli są to nic nie warte plastikowe butelki. Po pierwsze zaśmiecanie łowisk dotyczy nie tylko brzegu, a po drugie, po co wskazywać innym nasze zanęcone miejsca? Być może będziemy chcieli wkrótce tam wrócić, a w takim przypadku, najgorsze jest chyba zastanie na naszym miejscu kogoś, kto skwapliwie skorzystał z naszej „pomocy”.

Autor: Przemysław Mroczek
Oceń artykuł:

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Polecane artykuły

Content

Zamów bezpłatny newsletter karpmax.pl

Tylko u nas najświeższe informacje ze świata karpiowego w Twojej skrzynce email:

Bądź na bieżąco!