(głosy: 6) oceń
 
Ocena 5,0: 

2011-07-16 00:00:00

26 karpi z Rybnika

Zalewu Rybnickiego chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu karpiarzowi, to właśnie tam pływa poprzedni rekord Polski, który w 2007 r. ważył 30,2 kg. O tym, że warto tam łowić przekonuje Piotr Musioł, który podczas kilku zasiadek w okresie od kwietnia do czerwca, wyholował 26 sztuk powyżej 10 kg. Tym artykułem kontynuujemy cykl opowieści znad wody czytelników „Karp Maxa” i użytkowników portalu karpmax.pl.


Karpie złowione z tej miejscówki nie miały żadnych, nawet najmniejszych ran po haczykach i wygląda na to że, ja jako pierwszy zdołałem je przechytrzyć - mówi Piotr Musioł. Karpie złowione z tej miejscówki nie miały żadnych, nawet najmniejszych ran po haczykach i wygląda na to że, ja jako pierwszy zdołałem je przechytrzyć - mówi Piotr Musioł.
Galerie

Ten sezon rozpocząłem już w kwietniu. Przez dwa tygodnie poprzedzające pierwszą zasiadkę,  nęciłem łowisko sporą ilością kulek proteinowych, ziaren kukurydzy i pelletu. Pierwszy dzień wyprawy przypadł na długi majowy weekend. Na łowisku byłem wcześnie rano i po solidnym zanęceniu miejscówki zestawy powędrowały do wody. W tym czasie zaczęło nieźle dmuchać w moim kierunku, co nie tyko na tym łowisku zwiastuje dobre warunki do łowienia karpi. Na branie, które zapoczątkowało tą niezwykłą serię nie czekałem zbyt długo.

 

 

Pierwszy dynamiczny odjazd miałem już po kilkunastu minutach, czego efektem był prawie 19 karp, jak się później okazało największy z dotychczas złowionych w tym miejscu. Potem kilka godzin bez brania i kiedy wydawało się, że dzisiaj to już koniec, na kilka minut przed regulaminowym zakończeniem wędkowania, miałem sygnał na prawym kiju. Nieco spóźniłem się z zacięciem, ale na szczęście karp wyszedł na otwartą wodę i po kilku minutach walki leżał zmęczony na macie. Ponad 16kg i ten pierwszy 18,7kg  - niezły wynik jak na pierwszy dzień - myślę wracając do domu.

 

 

Rano po nieprzespanej nocy znowu jestem na łowisku, bo na zalewie rybnickim poza obrębem zrzutu ciepłej wody nie wolno wędkować w nocy. Zarzucam zestawy w odległości 100m od brzegu, gdzie głębokość łowiska wynosi około 3m. Jeden zestaw uzbrojony jest w dwie truskawki TB, którymi nęciłem łowisko, a na drugi zestaw zakładam kukurydzę moczoną w zalewie ananasowej. Pierwsze brania tego dnia mam dopiero po 8 rano. Na zestaw z truskawką połakomił się pełnołuski,  piętnastokilowy samiec, który podobnie jak wczoraj, pozamiatał łowisko i przez kilka następnych godzin byłem bez brania.

 

 

Dopiero późnym popołudniem następuje seria trzech brań, której wynikiem są trzy pełnołuskie, ale już mniejszych rozmiarów. Kolejne dni są bardzo podobne, każda zasiadka kończy się złowieniem kilku sztuk. Najbardziej cieszy mnie fakt, że karpie złowione z tej miejscówki nie miały żadnych, nawet najmniejszych ran po haczykach i wygląda na to że, ja jako pierwszy zdołałem je przechytrzyć. W sumie na kolejnych zasiadkach w maju i czerwcu złowiłem 26 szt. ponad dziesięciokilowych  karpi, w tym 6 sztuk przekroczyło wagę piętnastu kilogramów, którymi nieskromnie chciałbym się pochwalić.

 

Jeśli macie na koncie równie udaną zasiadkę, albo chcecie podzielić się swoimi taktykami, czy opisać ciekawą wodę karpiową, ślijcie artykuły, wraz ze zdjęciami na adres redakcja@karpmax.pl. Zamieścimy je na portalu karpmax.pl. A kto wie, może i zaproponujemy współpracę z „Karp Maxem”.
                                                                           

Autor: Paweł Musioł
Oceń artykuł:

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.

Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Polecane artykuły

Content

Zamów bezpłatny newsletter karpmax.pl

Tylko u nas najświeższe informacje ze świata karpiowego w Twojej skrzynce email:

Bądź na bieżąco!